środa, 25 stycznia 2017

WSZYSTKO SIĘ KRĘCI WOKÓŁ BUDEK, CZYLI O BUDACH WIELGOLESKICH SŁÓW KILKA

W swoich opowieściach o przodkach nadal nie opuszczam niewielkiej mazowieckiej wsi Budki (dzisiejsza nazwa Budy Wielgoleskie) położonej nieopodal Wielgolasu (dosyć znanego za sprawą Sanktuarium Maryjnego, a we wcześniejszych wiekach z objawienia się Matki Boskiej oraz z opisanych wielu uzdrowień, za Jej wstawiennictwem, mających miejsce przy cudownym źródełku). W swoich wspomnieniach pisałam już o zamieszkałej tam w drugiej połowie XIX wieku i na początku wieku XX rodzinie Józefa i Anny Zawolskich. Opisywałam jak na świat przychodziły ich kolejne dzieci. Rozpisywałam się z lubością na temat wspomnień pozostawionych przez moją prapraprababcię Annę, a także konfrontowałam te zapiski ze znanymi mi XIX-wiecznymi faktami historycznymi mającymi miejsce w regionie Latowicza. W innym jeszcze wpisie "poszłam" wraz z moją prapraprababcią do szkoły. Wraz z dzisiejszą opowieścią kontynuuję niejako wielgoleski wątek, otwierając jednak nowy rozdział w życiu tamtejszej rodziny.
Niedzielne wczesne popołudnie sto czternaście lat temu (dokładnie 1 lutego 1903 roku) było dosyć ciepłe (ciepłe jak na zimowy dzień, bowiem temperatura rano wynosiła, przynajmniej w oddalonej od Latowicza o około 50 km Warszawie, + 4 st. C). Punktualnie o godzinie czternastej przed proboszczem latowickiej parafii księdzem Józefem Raubą stanęła niespełna dziewiętnastoletnia wówczas Antonina Zawolska, druga z kolei córka Józefa i Anny oraz prawie dwudziestodwuletni młodzian Jan Kowalewski, syn Jakuba i Julianny z Królaków małżonków Kowalewskich. Młodzi, Antonina i Jan właśnie za chwilę mieli przyrzec sobie przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską. W tym doniosłym dniu towarzyszyły im zapewne ich rodziny - rodzice oraz liczne rodzeństwo. Z aktu dokumentującego owy sakrament święty (akt nr 5/1903, par. św. Walentego i św. Trójcy Latowicz) wynika, że to matka panny młodej, wyraziła zgodę na zawarcie przez córkę związku małżeńskiego i to ona wraz z dwoma świadkami (trzydziestoletnim Antonim Kowalskim i dwudziestodziewięcioletnim Józefem Bontrukiem) była na pewno obecna tego zimowego dnia w kościele parafialnym. Wcześniej tego samego dnia na mszy świętej zostały po raz trzeci i ostatni ogłoszone zapowiedzi ślubu Jana i Antoniny, natomiast dwie wcześniejsze zapowiedzi miały miejsce w kolejne, poprzedzające dzień ślubu, niedziele, tj. 18 i 25 dnia stycznia.
Jan Kowalewski, tak samo jak i jego narzeczona urodził się w Budkach Wielgoleskich (dokładnie w dniu 3 lipca 1881 roku, akt nr 98/1881, par. św. Walentego i św. Trójcy Latowicz). Młodzi znali się więc zapewne od dzieciństwa, razem się bawili, psocili, może dokuczali sobie nawzajem, z czasem polubili, aż w końcu postanowili się pobrać. Ich rodzice, gospodarujący na ziemi o bliżej nieokreślonej wielkości byli sąsiadami - wieś Budki nie należała do dużych (jak przytoczę niżej, w roku 1886 miały 56 mieszkańców, a zważywszy, że jedna rodzina składała się wówczas często nawet z dziesięciorga osób i wszystkie one mieszkały ze sobą pod jednym dachem, pamiętając także, że były to rodziny wielopokoleniowe, to można łatwo policzyć, że domów w Budkach - a co się z tym wiąże i gospodarstw - za wiele nie było). Wieś owa "pod względem prawnym" była typową wsią włościańską należącą, tak samo jak i inne okoliczne - i dużo starsze od niej (np. Transbór, Chyżyny, Borówek, z Wielgolasem włącznie - jako wsią folwarczną z dworem właściciela) do jednego klucza ziemskiego należącego od 1837 roku do generała wojsk rosyjskich Jerzego Franshave, który kupił / dostał (po upadku powstania listopadowego rząd moskiewski masowo rozsprzedawał / oddawał majątki ziemskie w Królestwie Polskim rosyjskim oficerom) owe dobra od Skarbu Królestwa Polskiego (czyli przed rokiem 1837 były to królewszczyzny - dobra królewskie, którymi zarządzali wyznaczeni administratorzy - rządcy). Na przestrzeni lat do końca XIX wieku dobra przechodziły z rąk do rąk, były kilkakrotnie sprzedawane przez kolejnych właścicieli. W końcu, w roku 1904 majątek kupił Bohdan Wyleżyński i w rękach jego rodziny pozostał on do roku 1944.
O samej osadzie Budki źródła mówią dopiero mniej więcej od połowy XIX wieku. Zaciekawiło mnie skąd wzięła się w ogóle taka nazwa miejscowości położonej nieopodal większego Wielgolasu, potwierdzonego historycznie od roku 1519 (informację tę podaję za Panem Zygmuntem Gajowniczkiem zamieszczoną  w opracowaniu "Wielgolas i okolice. Szkice historyczne", Wielgolas 1999). Otóż, Pan Gajowniczek powołuje się na relacje mieszkańców opisywanych okolic i podaje taką oto genezę założenia osady i uformowania się jej nazwy, cytuję: "... Nieopodal Wielgolasu, znajduje się wioska o nazwie Budy Wielgoleskie. Została ona założona w XIX wieku, a pierwsze wzmianki o niej w księgach metrycznych parafii Latowicz, pochodzą z 1869 roku. Jak mówi miejscowy przekaz ustny w początkach XIX wieku przy drodze z Wielgolasu do Siennicy, tu gdzie dziś znajduje się wieś Budy Wielgoleskie, postawione były małe, drewniane domki, przypominające budki. Ponieważ mieszkali w nich biedni ludzie, nie stać ich było na postawienie sobie nawet skromnych chat. Gliniane zimne podłogi, które wysypywano na święta piaskiem, brak ogrzewania i brak właściwych warunków sanitarnych sprawiały, że umierało wiele dzieci. Bieda przez długie lata była straszna i małe drewniane budki wkomponowane w potężne lasy wielgoleskie stały się stałym i nie rozerwanym elementem krajobrazu. Z czasem miejsce zaczęto nazywać "Budkami", a ponieważ mieszkający w nich ludzie pracowali we dworze w Wielgolesie i byli od niego całkowicie uzależnieni, dołączono drugi człon nazwy "Wielgoleskie" (relacja ustna p. Celiny Kowalskiej). Inna relacja mówi, że na skraju lasu w Budkach, w chatkach i gliniankach mieszkali biedni ludzie. Nie mieli ziemi, ani zatrudnienia. Brak środków transportu uniemożliwiał im podjęcie pracy poza miejscem zamieszkania, a las otaczający ich domki był własnością dworu. Ci biedni ludzie mieli szlachetne serca i pracowite dłonie. Pomimo biedy, nie zeszli na złą drogę lecz znaleźli sposób prawego zarobkowania. Aby utrzymać się i wyżywić dzieci, zajmowali się tłoczeniem smoły z pni sosnowych. Uzyskaną smołę sprzedawali, a popiół powstający przy produkcji oddawali do dworu, gdzie był wykorzystywany do użyźniania pól. Ludzi tych nazywano smolarzami, popiołami i popielarzami. Nazwy te przetrwały do naszych czasów jako przezwiska, które przylgnęły na stałe do potomków tamtych szlachetnych i pracowitych ludzi (relacja ustna p. Leokadii Gala) ...".
Ponadto w Kronikach parafialnych Latowicza w roku 1953 zanotowano: "... Budy Wielgoleskie to najmłodsza wieś parafii. Powstała przy wyrębach dawnych wielkich lasów majątku Wielgolas. Ludzie napływowi ze wszystkich stron angażują się do pracy. W lasach budowali sobie szałasy i budy, w których zamieszkiwali. Następnie w drodze darowizny lub kupna stawali się właścicielami małych ubogich płachetków ziemi, którą uprawiali. Oczywista rzecz, nie wystarczało to na utrzymanie. Musieli w inny sposób dorabiać, czy to pracując sezonowo w majątku Wielgolas, czy też jeżdżąc dalej do pracy, nawet do Warszawy ...". (w ostatnim zdaniu jest zapewne mowa o czasach znacznie późniejszych, niźli te XIX-wieczne).
Natomiast ja poszperałam w jeszcze innych źródłach i "Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich", nakł. Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1880 - 1914 w tomie I na stronie 442 przytacza, że generalnie wsie o nazwach Budy powstawały w obrębie innych, pierwotnych miejscowości, były więc niejako ich "przysiółkami". Ich cechą charakterystyczną jest fakt, iż były to początkowo osady leśne (czyli budy właśnie). Musiały z czasem się rozrastać i nabierać znaczenia, skoro dostawały swoje własne nazwy, a te brały od wsi na terenie, których powstały. I tak mamy np. Budy Augustowskie (powstałe na gruntach Augustowa), Budy Józefowskie (na ziemi Józefowa) i być może "nasze" Budy Wielgoleskie ("wykrojone" z gruntów majątku Wielgolas). Zresztą spoglądając na mapy terenów Wielgolasu - obecną i XIX-wieczną wyraźnie widać na jakim terenie usytuowane były pierwotnie Budki Wielgoleskie, co tylko potwierdza taką właśnie genezę ich powstania, która absolutnie nie wchodzi w konflikt z tym, co na ten temat napisał autor przytoczonego wyżej opracowania o Wielgolesie. Warto w tym miejscu podkreślić, że obszary leśne na przestrzeni wieków zdecydowanie zmniejszały swój zasięg i obecnie zwarty drzewostan porasta dużo mniejszy obszar niż przed stu, czy dwustu laty. Wykarczowane przez osadników lasy ustąpiły miejsca polom, łąkom i pastwiskom umożliwiającym utrzymanie się, z pracy na nich, okolicznym mieszkańcom.

z naniesioną przeze mnie późniejszą orientacyjną lokalizacją wsi Budki Wielgoleskie 

Obecna mapa okolic Wielgolasu

Wspomniany już "Słownik geograficzny ..." niestety nie zawiera osobnego hasła dotyczącego interesujących mnie Bud/ek Wielgoleskich. Natomiast przy opisie Wielgolasu (tom XIII, strona 316) wymieniono wieś "Budy Wielgolaskie" wraz z innymi osadami, które należały niegdyś /?/ do folwarku Wielgolas (ten został wyodrębniony z majątku Latowicz w roku 1837, patrz: "Wykaz hipoteczny dóbr ziemskich Latowicz"). W roku 1886 "Budy Wielgolaskie" miały 56 mieszkańców i wielkość 363 mórg (1 morga = 56 arów = 5600 m²). Dla porównania w 1998 roku Budy liczyły 340 mieszkańców. Pierwsze wzmianki w źródłach pisanych odnośnie Budek Wielgoleskich pochodzą dopiero z drugiej połowy XIX wieku, a więc z okresu kiedy żyli już tutaj moi antenaci. Jest to zatem stosunkowo młoda osada. Pan Zygmunt Gajowniczek wymienia we wspomnianym już tutaj opracowaniu ("Wielgolas i okolice. Szkice historyczne") najstarsze rodziny zamieszkujące Budki, do których należeli: Bątruchowie, Chromińscy, Dziewulscy, Kupiec, Maciejewscy, Stępińscy, Wiśniewscy i Zawolscy. A zatem mam przesłankę, aby sądzić, że moi praprapradziadowie (małżonkowie Zawolscy - Józef i Anna z Trojanków) byli jedną z najwcześniej osiadłych tu rodzin, jednakże wcale w Budkach mogli się nie urodzić - co rozważałam we wcześniejszych wpisach poświęconych tej rodzinie. Oni sami (już po ślubie około roku 1878) lub może wcześniej ich rodzice około połowy XIX wieku, kiedy osada Budki powstawała mogli tu osiąść przybywając z bliższych albo też dalszych okolic. Pan Zygmunt Gajowniczek wymieniając najstarsze rodziny w innych okolicznych wioskach należących do parafii w Latowiczu, np. w samym Wielgolesie, Borówku, Transborze, Kamionce, Chyżynach nie wymienia wśród nich Zawolskich. A zatem pytania: skąd przybyli do Budek Józef Zawolski i Anna Trojanek? gdzie się urodzili? i gdzie się pobrali? nabierają nowego znaczenia. W księgach latowickiej parafii nie ma wszak wzmianek o ich narodzinach, ani o zawarciu tutaj związku małżeńskiego. Mogłam zatem błędnie sądzić (powołując się między innymi na Annine wspomnienia), że mieszkali tu niejako "od zawsze". Z pewnością, podczas dalszej kwerendy, trzeba przejrzeć księgi metrykalne z wszystkich sąsiednich parafii.
Wracając do opisu Budek Wielgoleskich i samego Wielgolasu, z majątku którego Budki się wywodzą jako wsi pańszczyźnianych wchodzących w skład wielgoleskiego klucza warto przybliżyć jakie warunki musieli spełniać i jakim ciężarom byli poddawani ich włościańscy mieszkańcy. Otóż, jak opisuje Pan Zygmunt Gajowniczek (cały czas w tym samym opracowaniu poświęconym Wielgolasowi i jego okolicom), życie chłopów oczywiście nie było lekkie. W XIX wieku "... chłopi pańszczyźniani posiadający co najmniej 9 mórg ziemi pracowali na pańskim przez 2 dni w ciągu tygodnia. Za otrzymany opał i pastwisko pracowali dodatkowo 1 dzień. Jeśli chłop pracował z synem lub córką miał skrócony czas pracy. Na orkę wychodził z własnymi wołami, a do młocki szedł z własnymi cepami ..." W 1861 roku miał miejsce bunt chłopów z Wielgolasu i Kamionki, którzy odmówili odrabiania pańszczyzny. "Miało to miejsce po dotarciu tu wieści, że w Rosji jest reforma dotycząca podddaństwa. Solidarność mieszkańców tych wiosek i upór w walce z wyzyskiem i niesprawiedliwością sprawiły, że opór przyjął wyjątkowo ostrą formę. Właściciel majątku Wielgolas (był nim Jerzy Franshave Jr - syn rosyjskiego generała) zwrócił się wówczas o pomoc do władz rosyjskich, które wysłały do tych wiosek oddziały dragonów z Mińska Mazowieckiego ..." Nie obyło się bez strzałów, a rannych chłopów dobijano szablami. Przy drodze na polu, gdzie doszło do tragedii mieszkańcy szybko postawili drewniany krzyż, na którego miejscu stoi obecnie krzyż metalowy ogrodzony metalowym parkanem. Trudny los pańszczyźnianych chłopów trwał nieprzerwanie do marca 1864 roku, kiedy to po klęsce powstania styczniowego (taki to "chichot losu") rząd carski zniósł w Królestwie Polskim pańszczyznę, której główną cechą był wyzysk i ucisk chłopa w celu osiągnięcia wymiernych korzyści przez właścicieli ziemskich. Chłopom nadano wówczas użytkowaną przez nich ziemię o określonych areałach na własność.
Czy już wtedy moi praprzodkowie mieszkali w Budkach? Czy i oni dostali uprawianą ziemię na własność i odtąd gospodarzyli na swoim, a nie pańskim? Ciągle te pytania ... ciągle kręcę się wokół Budek, wyszukuję nowe informacje i próbuję składać je w spójną, w miarę, całość.
Pewne jest, że w roku 1879 na pewno gospodarzyli już w Budkach na swoich częściach: Józef z Anną Zawolscy (moi 3xpradziadkowie). W 1903 roku świeżo założona rodzina Jana i Antoniny Kowalewskich (moich 2xpradziadków) stała na progu swojego nowego, dorosłego życia, ale o tym to już chyba następnym razem napiszę ...


*******

2 komentarze:

  1. Ponownie jestem pełna podziwu dla tak fantastycznego wywodu :) Uwielbiam czytać jak pięknie uzupełniasz metryki o swoje domysły, np. o tym że dorastali razem i razem psocili. Piękne!

    OdpowiedzUsuń