czwartek, 17 listopada 2016

WIELGOLESKIE CUDA. CZĘŚĆ I - PRZESŁANIE PRAPRAPRABABCI ANNY ZAWOLSKIEJ

Stało się ... przez pomyłkę skasowałam post pod tym samym tytułem. Byłam załamana. Nie pozostało mi nic innego jak odtworzyć jego treść, ale niestety Waszych komentarzy, które pod nim były nie można przywrócić (nauczka na przyszłość - zawsze robić kopię wszystkich postów zapisując je na dysku!).
EDYCJA: Okazało się, że komentarze do skasowanego posta widnieją w zakładce bloggera - Komentarze, niestety nie mogę ich automatycznie przywrócić, ale wpisałam je ręcznie ... może dziwnie to wygląda - tak jak ja bym sama je pisała (w nawiasach podałam imię, nazwisko / nick osoby, która zostawiła ten komentarz ... tylko tyle mogłam zrobić.


*******

Dzisiaj chcę się podzielić z Wami dokumentem, który jest dla mnie chyba najcenniejszą obecnie rodzinną pamiątką. Odnalazłam go (chodzi o skan oryginału dokumentu) zupełnie przypadkiem, a to tylko i wyłącznie dzięki temu, że sześć lat temu postanowiłam przywrócić rodzinnej pamięci dawno już zapomnianych przodków. Przybliżę tutaj pokrótce cóż to takiego jest dla mnie tak cenne i w jaki sposób weszłam w posiadanie owego "SKARBU".
Opowieść zacznę od mojej prababci - matki mojego macierzystego dziadka Romana Jezierskiego. Otóż Aleksandra Kowalewska I voto Jezierska II voto Sówka urodziła się 17 czerwca 1905 roku w Budkach (obecnie Budy Wielgoleskie) w powiecie mińskim, gmina Latowicz. To właśnie ona zapoczątkowała moje poszukiwania w latowickiej parafii. W trakcie przeprowadzonej kwerendy genealogicznej okazało się, że jej rodzice Jan Kowalewski i Antonina z domu Zawolska także urodzili się w Budkach (kolejno 3 lipca 1881 roku i 13 czerwca 1884 roku). Moja praprababcia Antonina była córką małżonków Zawolskich - Józefa i Anny z domu Trojanek vel Trojanowska. Mieli oni na pewno siedmioro dzieci (tyle z nich udało mi się odnaleźć). Poniżej zamieszczam wykres pokazujący najbliższą rodzinę Anny Zawolskiej:



EDYCJA w dniu 25 września 2017 r:
Poniżej zamieszczam uaktualniony wykres najbliższej rodziny Anny Zawolskiej (ograniczony do trzech pokoleń), uzupełniony o nowe informacje, które otrzymałam od potomków dzieci i wnuków Anny z bocznych, w stosunku do mojej, linii (serdeczne podziękowania kuzynkom: Ewie Markuszewskiej, Eli Nowickiej i Danusi Budzoń oraz Marcie Suchockiej - nestorce jednej z bocznych linii, która ma niesamowitą pamięć i niepowtarzalny dar dzielenia się wspomnieniami):


Koniec EDYCJI.

Następną rzeczą jaką zawsze robię, gdy moi przodkowie zaprowadzają mnie w nowe rejony kraju to wpisanie nazwy parafii w internetową wyszukiwarkę. W taki sposób trafiłam na stronę prowadzoną przez Pana Zygmunta Gajowniczka - regionalisty i zapalonego historyka ziemi latowickiej i okolic. Znalazłam na niej mnóstwo interesujących informacji (niestety strona została kilka lat temu zlikwidowana), a wśród nich natknęłam się na skany kilku starych, pożółkłych już kartek wyrwanych z zeszytu. Były to wspomnienia spisane przez Annę Józwową Zawolską, a opisujące XIX-wieczne wydarzenia związane z objawieniem się Matki Boskiej w wielgoleskim lesie. Anna Zawolska, żona Józefa ... tak, to musi być moja 3xprababcia! Głęboko w to właśnie wierzę, a dalsze moje poszukiwania utwierdziły mnie tylko w tym przeświadczeniu. W latowickiej parafii w ówczesnym czasie nie mieszkała inna para małżonków Zawolskich o imionach Józef i Anna. Sprawdziłam to opierając się na indeksach geneteki oraz przeglądając dziesiątki / setki akt metrykalnych spisanych w parafialnych księgach w Latowiczu. Na chwilę obecną mam pewność, że wspomnienia, na które natknęłam się przypadkiem, zostały spisane właśnie przez moją prapraprababcię Annę Zawolską. Czas w jakim rękopis mógł powstać pokrywa się z okresem w jakim żyła moja Anna (przybliżę to jeszcze w kolejnym wpisie na blogu niejako nanosząc na te wspomnienia udokumentowane tło historyczne).
Tak więc, proszę ... oto mój odnaleziony "SKARB": 





Żeby dalej było łatwiej pracować (konfrontując zapiski prapraprababci z udokumentowanymi faktami historycznymi) dokonałam transkrypcji wspomnień spisanych przez moją przodkinię. Oto ona:




 

To, co najbardziej mnie poruszyło podczas lektury wspomnień to fragment, cytuję: "... Zachowajcie tedy moje słowa dla młodych - niech pamientajom, a ten kto dołozy alboli ujmie co s tego co tu stoi napisane niech go Palec Boży dotktnie. Bo to sama szczyra prawda o czem klnem się i świadcze podpisem własnorencznem."
Myślę, że życzenie mojej prapraprababci Anny się spełniło. Wiedza o XIX-wiecznych wydarzeniach w wielgoleskim lesie przetrwała do dnia dzisiejszego. Mało tego, prapraprawnuczka Anny odnalazła te wspomnienia, odczytała spisane własnoręcznie przez Annę słowa i dalej przekazuje je kolejnym pokoleniom.
Innymi słowami, które zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie są te oto: "... Matka mnie muwiła nieraz cobym sobie zapamięntała jej słowa co tu w lesie stanie kiedyś piekny Kościuł ...".
Przeczucie mojej 4xprababci (jakie nosiła imię? nie udało mi się jeszcze tego dowiedzieć) także się spełniło. W latach 1931 - 1934 została, w miejscu objawienia się Matki Bożej, wybudowana kaplica (staraniem samych mieszkańców). W roku 1950, na prośbę mieszkańców Wielgolasu i sąsiednich wsi, Kuria Matropolitarna w Warszawie wydała pozwolenie na utworzenie nowej parafii. Ta została erygowana 27 lipca 1952 roku, ale za początek istnienia parafii uznaje się umownie rok 1950. W latach 1957 - 1961 wzniesiono nieopodal kaplicy kościół, który od tamptej pory po dziś dzień służy mieszkańcom Wielgolasu i pobliskich wsi jako świątynia parafialna. Tak więc przeczucie mojej bezimiennej praprapraprababci, i zapewne nie tylko jej, stało się faktem.
Jeszcze jedna rzecz wzruszyła mnie i, tak po ludzku, zasmuciła. Słowa mojej prapraprababci: "... Teraz ludzie pogadują o budowie Kaplicy ale ja tego już nie doczekam boza stara i schorowana ...".
Życie jest takie kruche i zawsze zbyt krótkie ...

EDYCJA w dniu 25 września 2017 r.:
Na samym początku strony trzeciej wspomnień Anny Zawolskiej znajduje się słowo "Jegry", które ja w swojej transkrypcji oznaczyłam znakiem zapytania nie wiedząc co, też ono dokładnie znaczy. Zwrócił mi na to uwagę jeden z czytelników, który wyjaśnił znaczenie owego słowa (patrz: hasło "Jegrzy" na wikipedii). Otóż okazuje się, że mnie nieznane, ale jak widać doskonale funkcjonujące w czasach, w których żyła moja prapraprababcia Anna Zawolska (przełom XIX i XX wieku) określało rosyjskich strzelców wyborowych, którzy walczyli m.in. z polskimi oddziałami powstańczymi.
Dziękuję czujnemu czytelnikowi za te wyjaśnienia.
Koniec EDYCJI.


*******

8 komentarzy:

  1. Ależ fantastyczne znalezisko! I jaka szkoda że taka strona została zlikwidowana :( Całe szczęście, że natrafiłaś na to przed likwidacją! Aż strach pomyśleć co by to było!!! /Małgorzata Stempniewicz/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, nawet nie chcę myśleć ... postanowiłam sobie teraz za cel skontaktowanie się z p. Zygmuntem Gajowniczkiem - spodziewam się kolejnych ciekawych odkryć :)

      Usuń
    2. Super pomysł! Może w swoich szufladach skrywa jeszcze jakieś pamiątki - a może miał kontakt z Twoimi Przodkami?! /Małgorzata Stempniewicz/

      Usuń
    3. Jestem bardzo ciekawa, jak wszedł w posiadanie tych wspomnień ... to jest clou całej historii, bo czuję, że może doprowadzić mnie to do nieznanych mi jeszcze krewnych :)

      Usuń
  2. parafia powstała w 1952 roku. O historii parafii i Sanktuarium jest cała książka. Zapraszam do lektury /XAR/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opierałam się na informacjach zaczerpniętych ze strony diecezji warszawskiej http://www.diecezja.waw.pl i tam jest taki oto wpis:
      "W końcu 1950 roku rozpoczęte zostały starania o wyłączenie Wielgolasu i sąsiednich wiosek z parafii Latowicz i utworzenie nowej parafii. Kuria Metropolitarna w Warszawie wydała już dn.15.XII.1950r. pismo oznaczone numerem A.6424, w którym przychyliła się do prośby mieszkańców Wielgolasu i sąsiednich wiosek, zezwalając na utworzenie tu parafii. Datę tę można uznawać za początek istnienia parafii Wielgolas. Dekret erekcji parafii (nr.4102) podpisany został przez ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego dopiero w dniu 27 lipca 1952r."
      Tak więc erekcji parafii dokonano w roku 1952, ale za umowną datę powstania parafii przyjmuje się 15.12.1950 r. Tak to rozumiem. Czy mówi Pan/Pani o książce Pana Zygmunta Gajowniczka? Czy może powstało coś jeszcze? Ślicznie dziękuję za sugestie i za czujność ... na to właśnie liczę :)

      Usuń
  3. Łatwo zgadnąć po kim masz taką lekkość pisania :)
    Nawet nie wiesz ile bym dała, żeby mieć w swoich zbiorach taki testament, bo ja uważam tą pamiątkę za testament. Musisz być teraz strażniczką i kustoszem tego skarbu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, wiesz, że w szkole byłam na bakier nie tylko z j. polskim, ale i z historią? ;) Pisanie wypracowań było dla mnie katorgą ... a teraz tak lubię to robić :) A tego testamentu, jak to nazywasz - trafnie! to mam jedynie skany, a za jeden z celów postawiłam sobie odnalezienie oryginału - jeśli jeszcze istnieje ...

      Usuń