środa, 25 stycznia 2017

WSZYSTKO SIĘ KRĘCI WOKÓŁ BUDEK, CZYLI O BUDACH WIELGOLESKICH SŁÓW KILKA

W swoich opowieściach o przodkach nadal nie opuszczam niewielkiej mazowieckiej wsi Budki (dzisiejsza nazwa Budy Wielgoleskie) położonej nieopodal Wielgolasu (dosyć znanego za sprawą Sanktuarium Maryjnego, a we wcześniejszych wiekach z objawienia się Matki Boskiej oraz z opisanych wielu uzdrowień, za Jej wstawiennictwem, mających miejsce przy cudownym źródełku). W swoich wspomnieniach pisałam już o zamieszkałej tam w drugiej połowie XIX wieku i na początku wieku XX rodzinie Józefa i Anny Zawolskich. Opisywałam jak na świat przychodziły ich kolejne dzieci. Rozpisywałam się z lubością na temat wspomnień pozostawionych przez moją prapraprababcię Annę, a także konfrontowałam te zapiski ze znanymi mi XIX-wiecznymi faktami historycznymi mającymi miejsce w regionie Latowicza. W innym jeszcze wpisie "poszłam" wraz z moją prapraprababcią do szkoły. Wraz z dzisiejszą opowieścią kontynuuję niejako wielgoleski wątek, otwierając jednak nowy rozdział w życiu tamtejszej rodziny.
Niedzielne wczesne popołudnie sto czternaście lat temu (dokładnie 1 lutego 1903 roku) było dosyć ciepłe (ciepłe jak na zimowy dzień, bowiem temperatura rano wynosiła, przynajmniej w oddalonej od Latowicza o około 50 km Warszawie, + 4 st. C). Punktualnie o godzinie czternastej przed proboszczem latowickiej parafii księdzem Józefem Raubą stanęła niespełna dziewiętnastoletnia wówczas Antonina Zawolska, druga z kolei córka Józefa i Anny oraz prawie dwudziestodwuletni młodzian Jan Kowalewski, syn Jakuba i Julianny z Królaków małżonków Kowalewskich. Młodzi, Antonina i Jan właśnie za chwilę mieli przyrzec sobie przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską. W tym doniosłym dniu towarzyszyły im zapewne ich rodziny - rodzice oraz liczne rodzeństwo. Z aktu dokumentującego owy sakrament święty (akt nr 5/1903, par. św. Walentego i św. Trójcy Latowicz) wynika, że to matka panny młodej, wyraziła zgodę na zawarcie przez córkę związku małżeńskiego i to ona wraz z dwoma świadkami (trzydziestoletnim Antonim Kowalskim i dwudziestodziewięcioletnim Józefem Bontrukiem) była na pewno obecna tego zimowego dnia w kościele parafialnym. Wcześniej tego samego dnia na mszy świętej zostały po raz trzeci i ostatni ogłoszone zapowiedzi ślubu Jana i Antoniny, natomiast dwie wcześniejsze zapowiedzi miały miejsce w kolejne, poprzedzające dzień ślubu, niedziele, tj. 18 i 25 dnia stycznia.
Jan Kowalewski, tak samo jak i jego narzeczona urodził się w Budkach Wielgoleskich (dokładnie w dniu 3 lipca 1881 roku, akt nr 98/1881, par. św. Walentego i św. Trójcy Latowicz). Młodzi znali się więc zapewne od dzieciństwa, razem się bawili, psocili, może dokuczali sobie nawzajem, z czasem polubili, aż w końcu postanowili się pobrać. Ich rodzice, gospodarujący na ziemi o bliżej nieokreślonej wielkości byli sąsiadami - wieś Budki nie należała do dużych (jak przytoczę niżej, w roku 1886 miały 56 mieszkańców, a zważywszy, że jedna rodzina składała się wówczas często nawet z dziesięciorga osób i wszystkie one mieszkały ze sobą pod jednym dachem, pamiętając także, że były to rodziny wielopokoleniowe, to można łatwo policzyć, że domów w Budkach - a co się z tym wiąże i gospodarstw - za wiele nie było). Wieś owa "pod względem prawnym" była typową wsią włościańską należącą, tak samo jak i inne okoliczne - i dużo starsze od niej (np. Transbór, Chyżyny, Borówek, z Wielgolasem włącznie - jako wsią folwarczną z dworem właściciela) do jednego klucza ziemskiego należącego od 1837 roku do generała wojsk rosyjskich Jerzego Franshave, który kupił / dostał (po upadku powstania listopadowego rząd moskiewski masowo rozsprzedawał / oddawał majątki ziemskie w Królestwie Polskim rosyjskim oficerom) owe dobra od Skarbu Królestwa Polskiego (czyli przed rokiem 1837 były to królewszczyzny - dobra królewskie, którymi zarządzali wyznaczeni administratorzy - rządcy). Na przestrzeni lat do końca XIX wieku dobra przechodziły z rąk do rąk, były kilkakrotnie sprzedawane przez kolejnych właścicieli. W końcu, w roku 1904 majątek kupił Bohdan Wyleżyński i w rękach jego rodziny pozostał on do roku 1944.
O samej osadzie Budki źródła mówią dopiero mniej więcej od połowy XIX wieku. Zaciekawiło mnie skąd wzięła się w ogóle taka nazwa miejscowości położonej nieopodal większego Wielgolasu, potwierdzonego historycznie od roku 1519 (informację tę podaję za Panem Zygmuntem Gajowniczkiem zamieszczoną  w opracowaniu "Wielgolas i okolice. Szkice historyczne", Wielgolas 1999). Otóż, Pan Gajowniczek powołuje się na relacje mieszkańców opisywanych okolic i podaje taką oto genezę założenia osady i uformowania się jej nazwy, cytuję: "... Nieopodal Wielgolasu, znajduje się wioska o nazwie Budy Wielgoleskie. Została ona założona w XIX wieku, a pierwsze wzmianki o niej w księgach metrycznych parafii Latowicz, pochodzą z 1869 roku. Jak mówi miejscowy przekaz ustny w początkach XIX wieku przy drodze z Wielgolasu do Siennicy, tu gdzie dziś znajduje się wieś Budy Wielgoleskie, postawione były małe, drewniane domki, przypominające budki. Ponieważ mieszkali w nich biedni ludzie, nie stać ich było na postawienie sobie nawet skromnych chat. Gliniane zimne podłogi, które wysypywano na święta piaskiem, brak ogrzewania i brak właściwych warunków sanitarnych sprawiały, że umierało wiele dzieci. Bieda przez długie lata była straszna i małe drewniane budki wkomponowane w potężne lasy wielgoleskie stały się stałym i nie rozerwanym elementem krajobrazu. Z czasem miejsce zaczęto nazywać "Budkami", a ponieważ mieszkający w nich ludzie pracowali we dworze w Wielgolesie i byli od niego całkowicie uzależnieni, dołączono drugi człon nazwy "Wielgoleskie" (relacja ustna p. Celiny Kowalskiej). Inna relacja mówi, że na skraju lasu w Budkach, w chatkach i gliniankach mieszkali biedni ludzie. Nie mieli ziemi, ani zatrudnienia. Brak środków transportu uniemożliwiał im podjęcie pracy poza miejscem zamieszkania, a las otaczający ich domki był własnością dworu. Ci biedni ludzie mieli szlachetne serca i pracowite dłonie. Pomimo biedy, nie zeszli na złą drogę lecz znaleźli sposób prawego zarobkowania. Aby utrzymać się i wyżywić dzieci, zajmowali się tłoczeniem smoły z pni sosnowych. Uzyskaną smołę sprzedawali, a popiół powstający przy produkcji oddawali do dworu, gdzie był wykorzystywany do użyźniania pól. Ludzi tych nazywano smolarzami, popiołami i popielarzami. Nazwy te przetrwały do naszych czasów jako przezwiska, które przylgnęły na stałe do potomków tamtych szlachetnych i pracowitych ludzi (relacja ustna p. Leokadii Gala) ...".
Ponadto w Kronikach parafialnych Latowicza w roku 1953 zanotowano: "... Budy Wielgoleskie to najmłodsza wieś parafii. Powstała przy wyrębach dawnych wielkich lasów majątku Wielgolas. Ludzie napływowi ze wszystkich stron angażują się do pracy. W lasach budowali sobie szałasy i budy, w których zamieszkiwali. Następnie w drodze darowizny lub kupna stawali się właścicielami małych ubogich płachetków ziemi, którą uprawiali. Oczywista rzecz, nie wystarczało to na utrzymanie. Musieli w inny sposób dorabiać, czy to pracując sezonowo w majątku Wielgolas, czy też jeżdżąc dalej do pracy, nawet do Warszawy ...". (w ostatnim zdaniu jest zapewne mowa o czasach znacznie późniejszych, niźli te XIX-wieczne).
Natomiast ja poszperałam w jeszcze innych źródłach i "Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich", nakł. Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1880 - 1914 w tomie I na stronie 442 przytacza, że generalnie wsie o nazwach Budy powstawały w obrębie innych, pierwotnych miejscowości, były więc niejako ich "przysiółkami". Ich cechą charakterystyczną jest fakt, iż były to początkowo osady leśne (czyli budy właśnie). Musiały z czasem się rozrastać i nabierać znaczenia, skoro dostawały swoje własne nazwy, a te brały od wsi na terenie, których powstały. I tak mamy np. Budy Augustowskie (powstałe na gruntach Augustowa), Budy Józefowskie (na ziemi Józefowa) i być może "nasze" Budy Wielgoleskie ("wykrojone" z gruntów majątku Wielgolas). Zresztą spoglądając na mapy terenów Wielgolasu - obecną i XIX-wieczną wyraźnie widać na jakim terenie usytuowane były pierwotnie Budki Wielgoleskie, co tylko potwierdza taką właśnie genezę ich powstania, która absolutnie nie wchodzi w konflikt z tym, co na ten temat napisał autor przytoczonego wyżej opracowania o Wielgolesie. Warto w tym miejscu podkreślić, że obszary leśne na przestrzeni wieków zdecydowanie zmniejszały swój zasięg i obecnie zwarty drzewostan porasta dużo mniejszy obszar niż przed stu, czy dwustu laty. Wykarczowane przez osadników lasy ustąpiły miejsca polom, łąkom i pastwiskom umożliwiającym utrzymanie się, z pracy na nich, okolicznym mieszkańcom.

z naniesioną przeze mnie późniejszą lokalizacją wsi Budki Wielgoleskie 

Obecna mapa okolic Wielgolasu

Wspomniany już "Słownik geograficzny ..." niestety nie zawiera osobnego hasła dotyczącego interesujących mnie Bud/ek Wielgoleskich. Natomiast przy opisie Wielgolasu (tom XIII, strona 316) wymieniono wieś "Budy Wielgolaskie" wraz z innymi osadami, które należały niegdyś /?/ do folwarku Wielgolas. W roku 1886 "Budy Wielgolaskie" miały 56 mieszkańców i wielkość 363 mórg (1 morga = 56 arów = 5600 m²). Dla porównania w 1998 roku Budy liczyły 340 mieszkańców. Pierwsze wzmianki w źródłach pisanych odnośnie Budek Wielgoleskich pochodzą dopiero z drugiej połowy XIX wieku, a więc z okresu kiedy żyli już tutaj moi antenaci. Jest to zatem stosunkowo młoda osada. Pan Zygmunt Gajowniczek wymienia we wspomnianym już tutaj opracowaniu ("Wielgolas i okolice. Szkice historyczne") najstarsze rodziny zamieszkujące Budki, do których należeli: Bątruchowie, Chromińscy, Dziewulscy, Kupiec, Maciejewscy, Stępińscy, Wiśniewscy i Zawolscy. A zatem mam przesłankę, aby sądzić, że moi praprapradziadowie (małżonkowie Zawolscy - Józef i Anna z Trojanków) byli jedną z najwcześniej osiadłych tu rodzin, jednakże wcale w Budkach mogli się nie urodzić - co rozważałam we wcześniejszych wpisach poświęconych tej rodzinie. Oni sami (już po ślubie około roku 1878) lub może wcześniej ich rodzice około połowy XIX wieku, kiedy osada Budki powstawała mogli tu osiąść przybywając z bliższych albo też dalszych okolic. Pan Zygmunt Gajowniczek wymieniając najstarsze rodziny w innych okolicznych wioskach należących do parafii w Latowiczu, np. w samym Wielgolesie, Borówku, Transborze, Kamionce, Chyżynach nie wymienia wśród nich Zawolskich. A zatem pytania: skąd przybyli do Budek Józef Zawolski i Anna Trojanek? gdzie się urodzili? i gdzie się pobrali? nabierają nowego znaczenia. W księgach latowickiej parafii nie ma wszak wzmianek o ich narodzinach, ani o zawarciu tutaj związku małżeńskiego. Mogłam zatem błędnie sądzić (powołując się między innymi na Annine wspomnienia), że mieszkali tu niejako "od zawsze". Z pewnością, podczas dalszej kwerendy, trzeba przejrzeć księgi metrykalne z wszystkich sąsiednich parafii.
Wracając do opisu Budek Wielgoleskich i samego Wielgolasu, z majątku którego Budki się wywodzą jako wsi pańszczyźnianych wchodzących w skład wielgoleskiego klucza warto przybliżyć jakie warunki musieli spełniać i jakim ciężarom byli poddawani ich włościańscy mieszkańcy. Otóż, jak opisuje Pan Zygmunt Gajowniczek (cały czas w tym samym opracowaniu poświęconym Wielgolasowi i jego okolicom), życie chłopów oczywiście nie było lekkie. W XIX wieku "... chłopi pańszczyźniani posiadający co najmniej 9 mórg ziemi pracowali na pańskim przez 2 dni w ciągu tygodnia. Za otrzymany opał i pastwisko pracowali dodatkowo 1 dzień. Jeśli chłop pracował z synem lub córką miał skrócony czas pracy. Na orkę wychodził z własnymi wołami, a do młocki szedł z własnymi cepami ..." W 1861 roku miał miejsce bunt chłopów z Wielgolasu i Kamionki, którzy odmówili odrabiania pańszczyzny. "Miało to miejsce po dotarciu tu wieści, że w Rosji jest reforma dotycząca podddaństwa. Solidarność mieszkańców tych wiosek i upór w walce z wyzyskiem i niesprawiedliwością sprawiły, że opór przyjął wyjątkowo ostrą formę. Właściciel majątku Wielgolas (był nim Jerzy Franshave Jr - syn rosyjskiego generała) zwrócił się wówczas o pomoc do władz rosyjskich, które wysłały do tych wiosek oddziały dragonów z Mińska Mazowieckiego ..." Nie obyło się bez strzałów, a rannych chłopów dobijano szablami. Przy drodze na polu, gdzie doszło do tragedii mieszkańcy szybko postawili drewniany krzyż, na którego miejscu stoi obecnie krzyż metalowy ogrodzony metalowym parkanem. Trudny los pańszczyźnianych chłopów trwał nieprzerwanie do marca 1864 roku, kiedy to po klęsce powstania styczniowego (taki to "chichot losu") rząd carski zniósł w Królestwie Polskim pańszczyznę, której główną cechą był wyzysk i ucisk chłopa w celu osiągnięcia wymiernych korzyści przez właścicieli ziemskich. Chłopom nadano wówczas użytkowaną przez nich ziemię o określonych areałach na własność.
Czy już wtedy moi praprzodkowie mieszkali w Budkach? Czy i oni dostali uprawianą ziemię na własność i odtąd gospodarzyli na swoim, a nie pańskim? Ciągle te pytania ... ciągle kręcę się wokół Budek, wyszukuję nowe informacje i próbuję składać je w spójną, w miarę, całość.
Pewne jest, że w roku 1879 na pewno gospodarzyli już w Budkach na swoich częściach: Józef z Anną Zawolscy (moi 3xpradziadkowie). W 1903 roku świeżo założona rodzina Jana i Antoniny Kowalewskich (moich 2xpradziadków) stała na progu swojego nowego, dorosłego życia, ale o tym to już chyba następnym razem napiszę ...


*******

wtorek, 17 stycznia 2017

ZAWOLSKI. PODSUMOWANIE

Etymologia nazwiska
Jak podaje Kazimierz Rymut w publikacji pt. "Nazwiska Polaków. Słownik historyczno-etymologiczny" nazwisko Zawolski pochodzi od czasownika 'zawołać' (krzyknąć) lub też w znaczeniu dawnym 'powołać na stanowisko'.
Zgoła odmienne znaczenie nazwiska Zawolski przytacza "Słownik języka polskiego" Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (wyd. Kasa im. Mianowskiego, Warszawa 1927, tom VIII, str. 354). Otóż opisywane jest ono wraz z rodziną takich nazwisk jak: Zawołżański, Zawołgański, Zawołgski, Zawołski jako 'za rzeką Wołgą będący, położony, z za Wołgi pochodzący'. Przytaczam dokładny opis pochodzący z tej publikacji (w nawiasach wyjaśniłam użyte w nim skróty): "... Przyszli do Europy z okolic zawołżańskich. L. (Słownik Lindego, 1807-1814); Zawołżańscy Tatarzy po śmierci Zeladyna podzielili ś. (się) w zdaniu o wyborze następcy. Cz. (Tadeusz Czacki ✝1813); Tatarowie zawołgscy, to jest za Wołgą rzeką mieszkający. Błaż. (Marcin Błażowski XVII w.); Horda Tatarów zawołskich jest rzeczona od rzeki Wołhi, za którą mieszkają. Paszk. (Marcin Paszkowski XVII w.); Astrachańscy Tatarzy, inaczej zawolscy (z za Wołgi), odwiedzali Ruś niejednokrotnie. Rol. (Józef Rolle, pseudonim Dr Antoni J. ✝1894)."

Występowanie nazwiska
Według "Słownika nazwisk współcześnie w Polsce używanych" Kazimierza Rymuta (wyd. PAN, Kraków 1994, tom X, str. 449) opracowanego na podstawie bazy PESEL (zgodnie z ówczesnym podziałem administracyjnym kraju na 49 województw) w 1990 roku nazwisko to nosiło w Polsce 208 osób, z czego w województwach:
  • siedleckim - 38 osób,
  • olsztyńskim - 28 osób,
  • warszawskim - 27 osób,
  • tarnobrzeskim - 25 osób,
  • radomskim - 22 osoby,
  • lubelskim - 14 osób,
  • kieleckim - 11 osób,
  • wałbrzyskim - 11 osób,
  • gdańskim - 7 osób,
  • katowickim - 6 osób,
  • koszalińskim - 6 osób,
  • ciechanowskim - 5 osób,
  • lubelskim - 4 osoby,
  • łódzkim - 4 osoby,
  • legnickim - 2 osoby,
  • przemyskim - 2 osoby
Niewiele różniące się dane podaje portal Moi Krewni, który opiera się jednak na bliżej nieokreślonych źródłach (najprawdopodobniej pochodzących z roku około 2002). Natomiast informacje te są o tyle ciekawe, że zebrano je nie w układzie wojewódzkim (jak u Rymuta), a w układzie powiatowym. Poniższe mapki przedstawiają ilość osób zamieszkujących poszczególne powiaty przypadającą na ogólną liczbę mieszkańców tego powiatu (w rozbiciu na płeć żeńską i męską).



Podsumowując, wg portalu Moi krewni w Polsce około roku 2002 zamieszkiwały 202 osoby noszące nazwisko Zawolski/a. Najwięcej z nich mieszkało na terenie powiatu mińskiego /sic!/, tj. 45 osób.
Jest to więc nazwisko obecnie dosyć rzadko występujące na terenie naszego kraju.

Co wiem.
W mojej tablicy pokrewieństw nazwisko Zawolski/a występuje, na dzień dzisiejszy, tylko dziesięć razy, a osoby je noszące należą do piątego i szóstego pokolenia (przyjmując, że pokolenie probanta, czyli moje jest pokoleniem pierwszym).


Moi odnalezieni Zawolscy występowali w II połowie XIX wieku w powiecie mińskim (to tutaj, gdzie zamieszkuje "obecnie" najwięcej osób o takim nazwisku /!/), a mieszkali w Budkach (obecna nazwa Budy Wielgoleskie) należących do parafii św. Walentego i św. Trójcy w Latowiczu.
W linii prostej to moja 2xprababcia Antonina Kowalewska nosiła, jako panieńskie, nazwisko Zawolska, a wraz z jej zamążpójściem nazwisko to w mojej linii naturalnie wygasło. Odnośnie pozostałego rodzeństwa mojej praprababci (a było ich jeszcze sześcioro) niestety nie mam wiele informacji. Przeglądając dostępne on-line akta metrykalne z latowickiej parafii (do 1911 roku) nie natknęłam się na żaden zapis wcześniejszej śmierci któregokolwiek z dzieci Józefa i Anny (czy zatem wszystkie dożyły wieku dorosłego i pozakładały rodziny? czy to między innymi ich potomkowie z męskich linii - o nazwiskach Zawolski/a - są rozsiani po kraju, a także zamieszkują tereny leżące w powiecie mińskim?). W przekazach rodzinnych zachowała się wiedza (a i ta nie zawsze pełna, często znikoma i bardzo ogólna) o potomkach jedynie Antoniny, nie mówiąc zupełnie nic o jej rodzeństwie. 
Jedyną informacją, na jaką natrafiłam przeglądając internetowe zasoby, to ta odnośnie potomków młodszego brata Antoniny - Bronisława. Okazało się, że w odróżnieniu od swojej siostry Antoniny, która (zapewne po śmierci męża Jana Kowalewskiego - kiedy to nastąpiło? i gdzie?) wyprowadziła się do jednej ze swoich córek do Sopotu i tam w 1974 roku zmarła Bronisław całe swoje życie mieszkał w Budach Wielgoleskich i tam też zmarł w roku 1971 (informacja uzyskana dzięki adnotacji na odnalezionym akcie urodzenia - akt nr 83/1895 par. św. Walentego i św. Trójcy Latowicz). Za sprawą dopasowań, które wyświetliły mi się na portalu MyHeritage trafiłam na drzewo prowadzone przez Panią Danutę Budzoń - potomkinię Bronisława (a zatem moją kuzynkę /!/). Zawiera ono jedynie jedną linię wyprowadzoną od Bronisława i jest to linia potomków jego córki Genowefy Mroczek z domu Zawolskiej (zatem i w tej linii nazwisko Zawolski nie zachowało się, ale może Genowefa miała rodzeństwo?). Oczywiście dane osób żyjących umieszczonych w owym drzewie są niedostępne i nie można ich podejrzeć, ale te odnośnie osób już zmarłych zawierają cenne dla mnie informacje. Metodą dedukcji ustaliłam, że Pani Danuta Budzoń jest córką Genowefy Mroczek, a zatem jest z tego samego pokolenia, z którego był mój dziadek Roman Jezierski będący wnuczkiem mojej praprababci Antoniny Kowalewskiej z domu Zawolskiej. Tak więc matka Pani Danuty - Genowefa i matka mojego dziadka - Aleksandra I voto Jezierska II voto Sówka z domu Kowalewska były siostrami cioteczno/stryjecznymi. Obie urodziły się w Budkach (Aleksandra Kowalewska w roku 1905, Genowefa Zawolska w 1922, dzieliła je więc różnica 17 lat i Genowefie zapewne bliżej było do mojego dziadka Romana urodzonego w roku 1928 - jednak już nie w Budkach, a w Międzylesiu - do dnia dzisiejszego to miejscowość o bliżej nieokreślonym położeniu na Mazowszu, bowiem jest ich kilka, ale to temat na oddzielny wpis). 
Nurtuje mnie pytanie, czy Genowefa znała się z moją prababcią i dziadkiem, czy w ogóle wzajemnie wiedzieli o swoim istnieniu? 
Moja prababcia Aleksandra już będąc mężatką (pierwszy mąż Konstanty Jezierski) po II Wojnie Światowej zamieszkała na Łopiance w powiecie węgrowskim, a później (po ponownym zamążpójściu za Tadeuszu Sówkę) w sąsiednim Ostrówku, zmarła w 1984 roku i została pochowana na cmentarzu parafialnym w Kamionnej wraz z pierwszym mężem Konstantym (zmarłym w 1963 roku). Genowefa zmarła w roku 2007 w Mińsku Mazowieckim (zgodnie z tym, co wyczytałam z drzewa Pani Danuty Budzoń), a więc w odróżnieniu od mojej prababci, Genowefa pozostała w regionie mińskim. Nic mi nie wiadomo niestety, czy Aleksandra, albo któreś z jej rodzeństwa (było ich jeszcze pięcioro), a może nawet ich matka Antonina Kowalewska odwiedzali miejsce swoich narodzin, czyli Budy Wielgoleskie. Czy znana im była rodzina Bronisława Zawolskiego? Niestety tego nie wiem. Dlatego jedynym sposobem, aby uzyskać jakieś dodatkowe informacje jest kontakt z Panią Danutą Budzoń. Odnalazłam ją na portalu Facebook i napisałam prywatną wiadomość, opisując kim jestem i w jakim celu szukam kontaktu. Niestety, na razie Pani Danuta nie odezwała się ...  będąc pełna nadziei czekam dalej (EDIT: 10 lutego 2017 r. udało się nawiązać kontakt z Panią Danutą, a także z innymi członkami rodziny pochodzącymi z linii po Bronisławie Zawolskim, z czego bardzo się cieszę).

CIEKAWOSTKA 👥
Biorąc pod uwagę, że pierwszymi wspólnymi przodkami moimi i Pani Danuty są zarówno Józef jak i Anna Zawolscy, pokusiłam się o obliczenie stopnia pokrewieństwa pomiędzy mną, a Panią Danutą i tak:
Natomiast z tabeli obrazującej stopnie pokrewieństwa i ich nazwy wynika, że Pani Danuta jest moją babcią przeprzestryjeczną w linii piątej. Natomiast jeszcze inna tabela pokrewieństw pokazuje, że Pani Danuta jest dla mnie kuzynką drugiego stopnia dwa razy przesuniętą.
Wszystko to jest dosyć skomplikowane, więc aby było łatwiej zrozumieć powiązania łączące mnie z Panią Danutą i określić nasze wspólne pokrewieństwo sporządziłam poniższy wykres:


Czego szukam?
  1. Dat, miejsca śmierci i pochówku moich 3xpradziadków Józefa i Anny Zawolskich (po 1903 roku, akta zejść z parafii Latowicz sprawdziłam do roku 1911 włącznie - wynik negatywny).
  2. Daty i miejsca zawarcia związku małżeńskiego przez Józefa Zawolskiego i Annę Trojanek vel Trojanowską (około roku 1878, akta zaślubionych w parafii Latowicz +/- 5 lat sprawdziłam - wynik negatywny).
  3. Daty i miejsca urodzenia Józefa Zawolskiego i Anny Trojanek (około 1859 - 1865, akta urodzeń w parafii Latowicz sprawdziłam - wynik negatywny).
  4. Wszelkich informacji na temat dalszych losów rodzeństwa Antoniny Kowalewskiej z domu Zawolskiej, tj.:
  • Antoniego Zawilińskiego vel Zawolskiego (ur. 1879, par. Latowicz),
  • Marianny Józefy Zawolskiej (ur. 1881, par. Latowicz),
  • Jana Zawolskiego (ur. 1887, par. Latowicz) (EDIT: 12.03.2017 r. odezwał się do mnie drogą mailową potomek Jana, którego życzeniem jest pozostać anonimowym, a informacje, które mi przekazał są jedynie do mojej wiadomości z możliwością wykorzystania ich w moich dalszych poszukiwaniach),
  • Józefy Zawolskiej (ur. 1892, par. Latowicz),
  • Bronisława Zawolskiego (ur. 1895, par. Latowicz; zm. 1971, par. Wielgolas) (EDIT: 10.02.2017 r. udało się nawiązać kontakt z potomkami Bronisława - Paniami Danutą Budzoń i Henryką Jakobsen oraz w dniu 14.02.2017 r. z Panem Adamem Rońdą - drogą mailową),
  • Julianny Zawolskiej (ur. 1898, par. Latowicz)

Zadania do wykonania!
  1. Kontakt z Panem Zygmuntem Gajowniczkiem (regionalistą okolic Latowicza, nauczycielem w szkole podstawowej w Wielgolesie) w celu ustalenia pochodzenia wspomnień spisanych przez moją 3xprababcię Annę Zawolską (pierwotnie znalazłam je na stronie Pana Zygmunta, która niestety została później usunięta) oraz odnośnie wszelkich innych, dodatkowych informacji o potomkach i protoplastach Józefa i Anny Trojanek małżonków Zawolskich z okolic Latowicza.
  2. Czekam na odpowiedź od Pani Danuty Budzoń (wiadomość prywatna na Facebook-u wysłana w dniu 10.01.2017 r.) odnośnie potomków Bronisława Zawolskiego (ur. 1895, par. Latowicz, zm. 1971, par. Latowicz) oraz wszelkich innych informacji na temat rodzin powiązanych z Józefem i Anną Zawolskimi (EDIT: kontakt z Panią Danutą Budzoń nawiązany w dniu 10.02.2017 r.).
  3. Odnaleźć (podczas sentymentalnej wizyty na latowickiej ziemi zaplanowanej na wiosnę tego roku) miejsce pochówku Bronisława Zawolskiego (najprawdopodobniej na wielgoleskim cmentarzu powstałym około roku 1954 - informację podaję za stroną internetową diecezji warszawskiej).
  4. Napisać do USC w Latowiczu w sprawie odszukania aktu zgonu Józefa i Anny Zawolskich (przypuszczam, że Anna zmarła około roku 1930, Józef być może wcześniej). Niezależnie od tego spróbować znaleźć miejsce pochówku Józefa i Anny (jeśli się zachowało, to myślę, że powinno znajdować się na cmentarzu parafialnym w Latowiczu).

piątek, 6 stycznia 2017

PRZEGLĄD PARAFII MOICH ANTENATÓW. CIĄG DALSZY PORZĄDKÓW W GENEALOGICZNEJ GŁOWIE

Jakiś czas temu pisałam o tym, jak się nie pogubić w gąszczu nazwisk wszystkich odnalezionych przodków. Pomoce, które opracowałam (chmura nazwisk oraz zestawienie nazwisk) zawierające nazwiska wszystkich moich bezpośrednich praprzodków służą mi na co dzień i są bardzo pomocne podczas genealogicznych poszukiwań. Idąc za ciosem pokażę, jak radzę sobie z ogarnięciem miejscowości, w których mieszkali moi antenaci. W tym celu sporządziłam kolejne zestawienie - tak, uwielbiam je tworzyć (w świetny sposób systematyzują wiedzę). Uwielbiam także z nich korzystać (wszak głowa nie śmietnik i wszystkiego nie pomieści). Region Polski (bowiem odnalezieni do tej pory przodkowie zamieszkiwali jedynie na terenie kraju i nic nie wskazuje na to, aby wyprowadzili mnie poza jego granice - co innego jeśli chodzi o boczne gałęzie mojego drzewa, ale to temat na inny wpis) podzieliłam zgodnie z obowiązującą obecnie systematyką na województwa i powiaty. W obrębie powiatów wyodrębniłam poszczególne parafie oraz miejscowości do nich należące, w których na przestrzeni wieków pojawiali się moi rodziciele. Niestety nie wszystkie nazwiska występujące w chmurze oraz zestawieniu nazwisk pojawiają się w wykazie parafii i miejscowości. Dlaczego? Niemałą liczbę moich ascendentów stanowią osoby - z reguły są to ostatnie odnalezione ogniwa genealogicznego łańcuszka przodków, odnośnie których znane są mi imiona i nazwiska, jednak nie wiem skąd pochodzili, ani gdzie mieszkali. W niektórych przypadkach domyślam się tego i wtedy wpisuję w wykazie stwierdzenie "parafia domniemana". Jednakże nie zawsze udaje się postawić pewną hipotezę i wtedy, żeby nie zawężać poszukiwań (co mogłoby się okazać zgubne w dalszej kwerendzie, bowiem pradziadowie sprzed wieków bywali całkiem mobilni i przemieszczali się nierzadko nawet na kilkusetkilometrowe odległości zakładając, w zupełnie innych rejonach kraju, nowe gniazda rodzinne) pozostawiam taką nieznaną parafię, a nawet region kraju jako nieokreślone. Nazwiska, których takie miejscowe braki dotyczą nie pojawiają się zatem w wykazie parafii. Na chwilę obecną w poniższym wykazie nie znajdziemy następujących nazwisk, które nosili moi bezpośredni przodkowie: Cegłowski, G(i)erwatowski, Giliciński, Gołaś, Gontarz/Gontarski, Gurczyński, Janiszewski, Jaszczur, Kwiatkowski, Leszczyński, Machnik, Szwejda. Ku mojemu ubolewaniu dość "wcześnie" pojawiają się takie nieokreślone miejscowo rodziny, bo już w czwartym pokoleniu ode mnie. Jednak bazując na dotychczasowych doświadczeniach genealogicznych - moich własnych, a także innych pasjonatów genealogii - jestem pewna, że wcześniej lub później takie białe plamy będą się w końcu także zapełniały informacjami. 
Wykaz parafii zawiera także zakres lat, w których moi przodkowie mieszkali w danej miejscowości. Co prawda jest on niejednokrotnie podany w przybliżeniu, jednakże pozwala na zorientowanie się odnośnie czasu zamieszkania poszczególnych rodzin w określonym miejscu.





Kolejną genealogiczną pomocą dotyczącą terenowego rozmieszczenia przodków, która aż się prosi o sporządzenie jest mapa obrazująca położenie gniazd rodzinnych. Stworzyłam ją nanosząc na mapę google miejscowości, w których na przestrzeni wieków mieszkali moi przodkowie.



Teraz widać jak na dłoni z jakich regionów Polski pochodzą moi antenaci. Wyraźne skupiska moich "praszczurów" sugerują dosyć jednorodne pochodzenie i niewielką migrację. Ale to tylko iluzja, bowiem na przykład rodzina Jeziorskich/Jezierskich zamieszkująca "początkowo" okolice pomiędzy Wieluniem, a Kłobuckiem nagle /sic!/ przenosi się o trzysta kilometrów na północny-wschód w okolice Łochowa na Mazowszu. Wśród moich antenatów występowały też nieco bliższe wędrówki. I tak Wołynkowie przenoszą się równie niespodziewanie z Ziemi Liwskiej pod Maków Mazowiecki do Różana (jest to odległość około stu kilometrów). "Wędrówki ludów", jak je nazywam, będę omawiała szczegółowiej we wpisach dotyczących poszczególnych rodzin. Na razie taka mapa wraz z wykazem parafii i miejscowości daje wystarczający ogólny pogląd gdzie? kiedy? i kto?
Nadmienić muszę, że zarówno mapa gniazd rodzinnych, zestawienie parafii i miejscowości, a także chmura i wykaz nazwisk obejmują jedynie moich bezpośrednich wstępnych. Linie boczne będą omawiane przeze mnie oddzielnie.


*******

WSPÓŁZALEŻNE WPISY: