Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GENEALOGIA / GENEALOGY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GENEALOGIA / GENEALOGY. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2026

LISTA EDYTOWANYCH / ZAKTUALIZOWANYCH WPISÓW ARCHIWALNYCH

Pasja genealogiczna ma tę właściwość, że nigdy nie ma końca, a dane już zebrane podlegają z czasem nowym analizom. Dochodzą także nowe informacje, które powinny pojawić się w opublikowanych wcześniej wpisach. Dlatego też postanowiłam przyjąć na swoim blogu zasadę uaktualniania archiwalnych postów (w miarę potrzeb), a informacje o tych uaktualnieniach zbierać w jednym, jedynie temu służącym, wpisie pod tytułem "Lista edytowanych / zaktualizowanych wpisów archiwalnych".
W tym poście będę na bieżąco umieszczać linki do edytowanych wpisów na blogu z podaniem daty edycji i czego owa edycja dotyczyła. Początek edytowanych fragmentów wpisów archiwalnych jest każdorazowo oznaczany poprzez, wyróżnione czerwoną czcionką, stwierdzenie: EDYCJA w dniu ......... , a koniec jako: Koniec EDYCJI.
Mam nadzieję, że przyjęta przeze mnie zasada nie będzie zbytnim utrudnieniem zarówno dla mnie, jak i dla czytelników mojego bloga. Wierzę, że będzie skutkowała także większą przejrzystością publikowanych postów, do której dążę. Chciałabym, aby w miarę przybywania kolejnych wpisów, można było z łatwością zachować określoną czytelność i klarowność na blogu.


*******
EDYCJE z dnia 22 lutego 2026 r.:

  • wpis uaktualniłam o ilościowe występowanie nazwiska w naszym kraju wg bazy PESEL
  • uaktualniłam ilość osób z tym nazwiskiem występujących w moim drzewie
  • dopisałam informacje, które udało mi się znaleźć w częściach wpisu zatytułowanych: "Czego szukam?" i "Zadania do wykonania!"


EDYCJE z dnia 18 lutego 2026 r.:

  • wpis uaktualniłam o nowe osoby, które pojawiły się w moim wywodzie przodków przez ostatnie siedem lat


EDYCJE z dnia 24 lutego 2024 r.:

  • wpis uzupełniłam o fragment artykułu Anety Wawrzyńczak zawierający wspomnienia jednej z przedwojennych mieszkanek budynku przy ulicy Bema 54 - Pani Leokadii Białkowskiej


EDYCJE z dnia 18 lutego 2024 r.:

  • wpis uzupełniłam o nową informację i swoje przemyślenia odnośnie prawdopodobnego zamieszkiwania Jadwigi Waszkiewiczowej z córkami pod adresem Balicka 5


EDYCJE z dnia 15 stycznia 2021 r.:

  • dodałam informację odnośnie stanu zaniedbania ulicy Sokołowskiej (przy Górczewskiej) podaną w Gazecie Porannej z 1916 roku
  • uzupełniłam informację dotyczącą wybrukowania ulicy Sokołowskiej w roku 1925


EDYCJE z dnia 13 marca 2020 r.:

  • dodałam trzy zdjęcia kościoła św. Stanisława na Woli i uzupełniłam wpis odnośnie ulicy Sokołowskiej w roku 1905


EDYCJE z dnia 25 września 2017 r.:

WIELGOLESKIE CUDA. CZĘŚĆ I - PRZESŁANIE PRAPRAPRABABCI ANNY ZAWOLSKIEJ:
  • dodałam aktualny wykres "Najbliższej rodziny Anny Zawolskiej"
  • wyjaśniłam, dzięki jednemu z czytelników, określenie słowa "Jegry", które pojawiło się we wspomnieniach Anny Zawolskiej
  • dodałam informację odnośnie schwytania księdza Brzózki i link do opracowania Pana Dariusza Kosieradzkiego poświęconego temu wydarzeniu 
  • załączyłam skany z książki Pana Zygmunta Gajowniczka dotyczące wspomnień spisanych przez Annę Zawolską
  • poddałam w wątpliwość uczęszczanie Anny Trojankównej do szkoły w Wielgolesie, a także przewidywane wcześniej miejsce jej urodzenia oraz zamieszkania zarówno Anny jak i jej matki
  • dodałam adnotacje odnośnie udanego kontaktu z przedstawicielami potomków Bronisława Zawolskiego, a także Jana Zawolskiego (braci Antoniny Kowalewskiej z domu Zawolskiej)
  • uzupełniłam części wpisu zatytułowane: "Co wiem.", "Czego szukam?" i "Zadania do wykonania!" o nowo uzyskane informacje
  • wpis uzupełniłam o adnotację dotyczącą nowych informacji na temat Antoniny Kowalewskiej z Zawolskich i jej potomków otrzymanych od poznanych kuzynek z bocznych linii

czwartek, 4 grudnia 2025

... IN FUTURA CUM PRAETERITIS ... W PRZYSZŁOŚCI Z PRZESZŁOŚCIĄ ...

Kwatera 30, rząd 3, miejsce 1 - Cmentarz Stare Powązki w Warszawie.
Dnia dwudziestego szóstego listopada, zeszłego już, dwa tysiące dwudziestego czwartego roku wybrałam się wraz ze swoim mężem i mamą na najstarszy warszawski cmentarz katolicki - na Stare Powązki (najstarszy, bo powstały w 1790 roku dla obywateli całej ówczesnej Warszawy; wcześniej powstałe cmentarze były jedynie cmentarzami przykościelnymi/parafialnymi). Celem tej wycieczki było odnalezienie miejsca pochówku księdza Maksymiliana Waśkiewicza, o którym pisałam w poprzednim poście. Mając dokładne dane znalezione w internetowych wyszukiwarkach zadanie nie było trudne. A jak znaleźć takie miejsce pochówku? Poniżej podaję przykładową "instrukcję". Wskazówki - jak szukałam. Może przydadzą się komuś, kto nie wie jak zacząć.

Na oficjalnym portalu m.st. Warszawy stworzono serwis mapowy, którego częścią jest wyszukiwarka osób pochowanych na pięciu warszawskich cmentarzach (Stare Powązki, Powązki Wojskowe, Ewangelicko-Augsburski, Komunalny Północny oraz część Cmentarza Wolskiego Prawosławnego). Po wpisaniu w ową wyszukiwarkę interesującego mnie nazwiska i imienia pokazały się takie oto informacje:

Następnie po kliknięciu w szczegóły wyskakuje nowe okienko z informacjami znajdującymi się na pomniku oraz z opisem samego pomnika w czterech zakładkach: informacje, inskrypcje, bibliografia oraz zdjęcia:


W powyższej wyszukiwarce pokazuje się także mapa z lokalizacją szukanego nagrobka. Można też skorzystać bezpośrednio z wyszukiwarki poświęconej li tylko Starym Powązkom

Dodatkowo, na stronie Nieobecni.com.pl  znalazłam jeszcze inne zdjęcia interesującego mnie pomnika:




Z takimi informacjami nietrudno już było odnaleźć grób nr 1 w 3 rzędzie kwatery 30 na Starych Powązkach. Tak się prezentował w listopadzie 2024 roku:


/zdjęcia własne autorki bloga, listopad 2024/

Następnym krokiem jaki wykonałam to kwerenda w celu odnalezienia powiązań pomiędzy pochowanymi osobami. Zacznijmy od osoby, od której zaczęła się opisywana przeze mnie historia.

Powiązania rodzinne - ksiądz Maksymilian Waśkiewicz.

/ksiądz Maksymilian Waśkiewicz ur. 25.10.1910 r. Ostrołęka nad Pilicą, zm. 21.01.1992 r. Warszawa?/

Jak już wiadomo z poprzedniego wpisu, poświęconego właśnie księdzu Maksymilianowi, jestem spokrewniona z owym księdzem przez moją ojczystą babcię. Pradziadek księdza (a zarazem pradziadek także i mojej babci) Adam Wasz(ś)kiewicz był moim 3xpradziadkiem. Wykres pokrewieństwa zamieściłam w poprzednim wpisie na blogu. Poniżej zamieszczam zdjęcie aktu urodzenia Maksymiliana:

/akt nr 56/1910 par. Ofiarowania Najświętszej Marii Panny Ostrołęka/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Maksymilian był synem Antoniego Waśkiewicza - organisty w kościele w Ostrołęce (nad Pilicą) i Heleny z domu Hempel. Aktu zgonu nie posiadam. W bazie Nekrologów Warszawskich podano tę samą datę śmierci Maksymiliana jak na pomniku: 21 stycznia 1992 roku. Przypuszczam, że informacja w tej bazie pochodzi właśnie z inskrypcji nagrobnej.

Kim były pozostałe osoby pochowane w tym samym grobie? Czy były spokrewnione z Maksymilianem? Właśnie tego w szczególności dotyczy ten wpis.

Powiązania rodzinne - Jan Waśkiewicz (starszy).

/Jan Waśkiewicz ur. 15.05.1915 r. Tomaszów Rawski (obecnie Mazowiecki), zm. 07.04.1945 r. pod Wiedniem/

Był młodszym, o niespełna pięć lat, bratem księdza Maksymiliana. Faktycznie - urodzony 15 maja 1915 roku w Tomaszowie Rawskim z Antoniego - organisty w kościele w Ostrołęce (nad Pilicą) i Heleny z Hemplów. Poniżej zamieszczam zdjęcie aktu urodzenia:

/akt nr 31/1916 par. Ofiarowania Najświętszej Marii Panny Ostrołęka/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

W akcie tym jest ciekawa wzmianka o opóźnieniu w spisaniu owego aktu, co nastąpiło dopiero 28 sierpnia 1916 roku w księgach parafii Ofiarowania Najświętszej Marii Panny w Ostrołęce (nad Pilicą - to tam gdzie w 1910 roku urodził się Maksymilian, a ich ojciec Antoni był organistą). Przyczyną opóźnienia było: "usunięcie rodziców z miejscowości zajętej przez wojska na pozycje w czasie wojny". Chrzest Jana Waśkiewicza miał miejsce 6 czerwca 1915 roku w kościele parafialnym w Tomaszowie Rawskim, a rodzicami chrzestnymi byli: udzielający chrztu ksiądz proboszcz parafii Inowłódz Franciszek Dyżewski oraz Maria Zabawska/?/
Postaram się, w osobnym poście, wrócić do czasów Wielkiej Wojny i  prześledzić przemieszczanie się rodziny Antoniego i Heleny Waśkiewiczów,  bowiem sprawa wydaje mi się dosyć ciekawa i może być okazją do poznania wydarzeń, które rozgrywały się wówczas w okolicach zarówno Ostrołęki nad Pilicą jak i Tomaszowa Rawskiego (obecna nazwa - Tomaszów Mazowiecki).

Mając dwadzieścia pięć lat Jan ożenił się w Warszawie z Marią Stanisławą Kalińską. Stało się to 12 maja 1940 roku w parafii św. Andrzeja. Jan mieszkał wówczas przy ulicy Pańskiej 21 i był mechanikiem. Jego nowo zaślubiona małżonka - pięć lat młodsza od niego była urzędniczką zamieszkałą przy ulicy Żelaznej 58. Z aktu urodzenia Marii Stanisławy Kalińskiej (patrz: akt nr 171/1921 par. św. Andrzeja Warszawa) można dowiedzieć się, że jej ojciec Józef był ślusarzem. Poniżej zamieszczam zdjęcie aktu małżeństwa Jana Waśkiewicza z Marią Stanisławą Kalińską:

/akt nr 110/1940 par. św. Andrzeja Warszawa/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Jak mówi inskrypcja na pomniku Jan Waśkiewicz zginął pod Wiedniem. Miał niespełna trzydzieści lat. Był to 7 dzień kwietnia 1945 roku. Cóż to oznacza? Ano nic innego jak kolejną łamigłówkę do rozszyfrowania! 
Od 16 marca 1945 roku trwała ofensywa wojsk radzieckich na Wiedeń, który został zdobyty 13 kwietnia. Nie znalazłam informacji, aby walczyły tam wówczas także wojska polskie. W jaki sposób Jan znalazł się pod Wiedniem? Czy brał udział w walkach o to miasto? Może był pracownikiem przymusowym wywiezionym na roboty na tamte tereny? Albo jeńcem wojennym? Te pytania na razie pozostają bez odpowiedzi. 
Wiadomo jest, że pod Wiedniem istniały obozy jenieckie. W "Monitorze Polskim" np. z dnia 5 października 1946 roku znalazłam ogłoszenia ówczesnych władz administracyjnych dotyczące zaopatrzenia inwalidzkiego, o które czyniły starania pozostawione żony i matki zaginionych żołnierzy. W dwóch przypadkach  (patrz: str. 3 środkowa szpalta od góry wydania zdigitalizowanego) mówi się o żołnierzach służących w 51 Pułku Piechoty, którzy 10 września 1939 roku dostali się do niewoli niemieckiej i zostali przewiezieni do obozu jeńców pod Wiedniem, skąd jednak po siedmiu tygodniach zostali zabrani na roboty i od tego czasu zaginęli bez wieści.
W okolicach Wiednia istniały podobozy głównego obozu Mauthausen-Gussen (naliczyłam ich 13 - patrz: Lista obozów niemieckich 1933–1945). Były to: 

Nazwa obozu, podobozu lub komanda zewnętrznegoData założeniaData wyzwolenia/likwidacji (z reguły obozy były wyzwalane m.in. przez Armię Czerwoną, polską, amerykańską itd.)Czas funk- cjono- wania (dni)Nazwa obozu macierzystego
Wien-AFA-Werke, komenda w: Wien-Floridsdorf.1 kwietnia 1945.Mauthausen-Gusen.
Wiener Graben Steinbruch....patrz: Mauthausen-Gusen
Wiener Neudorf2 sierpnia 19432 kwietnia 1945600Mauthausen-Gusen.
Wiener Neustadt, Rax-Werk GmbH30 czerwca 194320 listopada 1943140Mauthausen-Gusen.
Wiener Neustadt, Rax-Werk GmbH5 lipca 19442 kwietnia 1945267Mauthausen-Gusen.
Wien-Floridsdorf II (Schwechat II).1 kwietnia 1945.Mauthausen-Gusen.
Wien-Floridsdorf III (Schwechat III).1 kwietnia 1945.Mauthausen-Gusen.
Wien-Floridsdorf14 lipca 19441 kwietnia 1945257Mauthausen-Gusen.
Wien-Hinterbrühl, Arbeitslager Haidfeld, komenda w: Wien-Floridsdorf...Mauthausen-Gusen.
Wien-Hinterbrühl, See Grotte, także nazywane „Wien-Mödling”, komenda w: Wien-Floridsdorf.1 kwietnia 1945.Mauthausen-Gusen.
Wien-Jedlesee, komenda w: Wien-Floridsdorf13 lipca 19441 kwietnia 1945258Mauthausen-Gusen.
Wien-Maria-Lanzendorf.27 marca 1945.Mauthausen-Gusen.
Wien-Schönbrunn, Kraftfahrtechnische Lehranstalt, komenda w: Wiener Neustadt...Mauthausen-Gusen.
Wien-West, Saurerwerke21 sierpnia 19448 maja 1945257Mauthausen-Gusen.
Więzieni tam jeńcy byli przywożeni z obozu Mauthausen. Większość stanowili Polacy. Więźniowie ci byli wykorzystywani w przemyśle zbrojeniowym, w zależności od podobozu przy produkcji części do czołgów, transporterów, samolotów, ale także rakiet V-2. Nie będę szczegółowo opisywać poszczególnych podobozów, ale zainteresowała mnie historia ich ewakuacji, która miała miejsce na przełomie marca i kwietnia 1945 roku.
Na stronie muse.jhu.edu znalazłam takie oto informacje:
  • Wien-Schwechat I, II i III -"Santa" Kommandos: (w tłum. z j. ang.) "Pod koniec marca 1945 roku, gdy wojska radzieckie zbliżały się do Wiednia, wydano rozkaz ewakuacji wszystkich obozów z regionu wiedeńskiego. Nie ma bezpośrednich dowodów na to, kiedy i w jaki sposób ewakuowano oddziały komand roboczych "Santa". Raporty dotyczące przemieszczania się więźniów sugerują, że najprawdopodobniej ewakuacja tych oddziałów miała miejsce 31 marca 1945 roku przez podobóz w Hinterbruhl do Mauthausen. Hinterbruhl służył jako punkt zborny. W dniu 1 kwietnia 1945 roku 1884 więźniów wysłano z Hinterbruhl w marszu śmierci w kierunku Mauthausen; 204 więźniów zginęło w tym marszu, a 56 uznano za zaginionych lub zbiegłych." 
  • Wien-Floridsdorf I i II: (w tłum. z j. ang.) "Oba podobozy zostały ewakuowane 1 kwietnia 1945 roku. Więźniowie nie zostali ewakuowani przez obóz w Hinterbruhl, który służył jako punkt zborny dla kilku innych oddziałów w okolicach Wiednia, lecz przez podobóz w Steyr. Marsz ewakuacyjny dotarł do obozu koncentracyjnego Mauthausen w dniu 11 kwietnia 1945 roku. Według listy sporządzonej przez urzędnika obozowego, w marszu zginęło 121 więźniów; 22 zgłoszono jako zaginionych lub zbiegłych. W obozie Floridsdorf I odnotowano 45 ofiar śmiertelnych i 12 zaginionych lub zbiegłych więźniów; w obozie Floridsdorf II zginęło 76 osób, a 10 uznano za zaginione lub uciekło."
  • Wiener Naustadt: (w tłum. z j. ang.) "W dniu 1 kwietnia 1945 roku podobóz w Wiener Neustadt został ostatecznie rozwiązany w obliczu nacierających wojsk radzieckich. Wieźniów najpierw poprowadzono w kierunku podobozu Steyr-Munichholz. Według dokumentacji obozowej 25 więźniów zginęło w marszu, a 10 zaginęło. W dniu 6 kwietnia 1945 roku 496 więźniów z byłego komanda pracy Wiener Neustadt dotarło do podobozu Steyr jako pierwszego celu. W dniu 10 kwietnia 1945 roku 494 więźniów najprawdopodobniej dotarło do obozu koncentracyjnego Mauthausen."
  • Wien-West, Saurewerke: (w tłum. z j. ang.) "Ewakuacja podobozu Saurewerke rozpoczęła się 2 kwietnia 1945 roku, kiedy w obozie przebywało 1466 więźniów. Starszy obozowy zdołał przekonać komendanta obozu kapitana Wehrmachtu Johanna Gartnera, aby nie wykonywał rozkazów komendanta Mauthausen nakazujących zabicie wszystkich więźniów uznanych za zbyt chorych, by można ich było ewakuować. W ten sposób w Saurewerke pozostało 190 więźniów, którzy zostali wyzwoleni kilka dni później przez Armię Czerwoną. Pozostali więźniowie, wraz z więźniami z innych podobozów Mauthausen, takich jak St. Agyd, Histenberg, Melk i Amstetten, zostali ewakuowani i przybyli 18 kwietnia 1945 roku do obozu Gusen. Stamtąd przeszli do Steyr-Munichholz, gdzie 23 kwietnia zarejestrowano 1076 ocalałych z marszu śmierci z obozu Saurewerke; 16 więźniów zginęło podczas marszu, 25 uciekło, a co najmniej 157 więźniów zniknęło bez śladu."
Może wśród zmarłych więźniów ewakuowanych z któregoś z podwiedeńskich obozów był także Jan Waśkiewicz - młodszy brat księdza Maksymiliana? Na tę chwilę to tylko moje przypuszczenia. 

Kiedy żona Jana - Maria Stanisława dowiedziała się, że jej mąż zginął? Pewne jest jedynie, że wyszła ponownie za mąż w dniu 5 marca 1950 roku o czym mówi dopisek na jej akcie urodzenia. W dopisku tym nie widnieje jednak imię i nazwisko drugiego męża.

W swoich wspomnieniach ksiądz Maksymilian Waśkiewicz przytoczył jedną wzmiankę, jeśli chodzi o młodszego brata. Nie podaje jego imienia, ale zgodnie z moją wiedzą miał jednego młodszego brata, a więc był nim ten oto Jan właśnie. Maksymilian pisze: "... jak rzuciłem pędzlem w młodszego mojego Brata, gdy mi przeszkadzał w malowaniu? Wiem, że śp. Ojciec mój wspominając moją złośliwość z tym pędzlem, niejednokrotnie żartował sobie ze mnie. Miałem już wtedy lat 11 - 13 ...". A więc był to rok 1921-23. Młodszy brat Janek miał lat 6 - 8.

Powiązania rodzinne - Jan Waśkiewicz (młodszy).

/Jan Waśkiewicz ur. 14.05.1941 r. gdzie? - do ustalenia, zm. 07.02.2009 r. gdzie? - do ustalenia/

Na chwilę obecną mniemam jedynie, że był synem Jana, który w 1945 roku zginął pod Wiedniem. Urodzony w maju 1941 roku. Jego rodzicami byliby: Jan i Maria Stanisława Kalińska, którzy pobrali się rok wcześniej. Była wojna. Ojciec Jan prawdopodobnie albo walczył na froncie, albo był jeńcem wojennym lub pracownikiem przymusowym wysłanym do III Rzeszy. Myślę, że to jest dobry trop. Natomiast, na pewno trzeba spróbować potwierdzić te informacje.

Powiązania rodzinne - Zuzanna Janowska z domu Górecka.

/Zuzanna z Góreckich Janowska ur. 1828 r. Tułowice, zm. 26.09.1876 r. Warszawa/

Ten pomnik na nagrobku, w którym został pochowany także ksiądz Maksymilian Waśkiewicz został postawiony przez Jana Janowskiego dla jego zmarłej w 1876 roku żony - Zuzanny. 

Z aktu zgonu spisanego w dniu 27 września 1876 roku w kancelarii parafii Przemienienia Pańskiego przy ulicy Miodowej w Warszawie wynika, że Zuzanna Janowska zmarła dzień wcześniej 26 września tamtego roku w wieku czterdziestu lat. Była córką Antoniego i Marii Góreckich. Akt zgonu nie bardzo wskazuje miejsce jej urodzenia (we wsi Tatienie? Warawskoj? Guberni). Mieszkała przy mężu w Warszawie przy ulicy Miodowej 492. Jej mąż Jan Janowski był długoletnim urzędnikiem. Tyle można wyczytać z samego aktu, którego zdjęcie zamieszczam poniżej:

/akt nr 101/1876 par. Przemienienia Pańskiego Warszawa/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Ale oczywiście to nie wszystkie informacje. Można bowiem dowiedzieć się gdzie mniej więcej mieszkali Jan i Zuznanna. Numer ulicy podany w akcie to tzw. numer hipoteczny, na podstawie którego można znaleźć numer policyjny, a co za tym idzie lokalizację miejsca gdzie mieszkali. Według "Taryfy domów miasta Warszawy" z 1873 roku wynika, że szukana nieruchomość to ulica Miodowa numer 9 i należała do Skarbu Królestwa.

/"Taryfa domów miasta Warszawy, 1873"/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Oto wycinek z Planu Warszawy z lat 1897 - 1901 z zaznaczoną posesją o numerze hipotecznym 492:

 (proszę kliknąć na zdjęcie, aby otworzyć ten plan w serwisie mapowym m.st. Warszawy, 
następnie zakładkę zdjęcia i wybrać lata 1897-1901)

W wyniku przeprowadzonej przeze mnie kwerendy okazało się, że nazwisko Górecka, które było nazwiskiem panieńskim Zuzanny nosiła także macierzysta babcia księdza Maksymiliana - Marianna po mężu Hempel. Rodzicami Marianny byli: Antoni Górecki i Marianna z Zawistowskich. Tak więc Zuzanna Janowska oraz Marianna Hempel były rodzonymi siostrami. Ich ojciec - Antoni Górecki był z zawodu stolarzem zamieszkałym wraz z żoną Marianną kolejno w następujących miejscowościach, gdzie rodziły się ich dzieci: Warszawa (1815), Brochów (1817-1820), Wiskitki (1822), Tułowice (1824-1829), Zaborów (1831), Borzęcin (1834), Osmolin (1835). W roku 1844 Antoni i Marianna Góreccy mieszkali w Lesznie (info z aktu małż. syna Stanisława z Elżbietą z Kamieńskich), w roku 1851 w Szczawinie? (info z aktu małż. córki Zuzanny z Franciszkiem Lenarczukiem), w roku 1861 w Coniewie mieszkał już tylko Antoni - jego żona Marianna zmarła przed tym rokiem (info z aktu małż. córki Marianny z Karolem Hemplem). Na poniższej mapce przedstawiam drogę jaką ta rodzina przebyła od roku 1815 do 1861:

 (proszę kliknąć na zdjęcie, aby powiększyć mapę)

Jak widać była to rodzina bardzo mobilna. Czy wpływ na to miała profesja stolarska Antoniego?

Antoni Górecki i Marianna Zawistowska pobrali się w Warszawie w roku 1815. Antoni mieszkał wówczas w Warszawie i był czeladnikiem u majstra stolarskiego. Marianna pozostawała na stancji u swej zamężnej ciotki Piotrowskiej. Bardzo ciekawy jest ich akt małżeństwa, który zawiera dużo informacji, choć pismo nie jest zbyt czytelne:


/akt nr 82/1815 Warszawa ASC Cyrkuł I/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Zuzanna Górecka urodziła się w 1828 roku w Tułowicach należących do parafii Brochów. 

/akt nr 77/1827 par. św. Jana Chrzciciela Brochów/
(miejsce przechowywania aktu: Archiwum Diecezjalne w Łowiczu)

W roku 1851 w Zaborowie wyszła za mąż za Franciszka Lenarczuka. Oboje nepturienci mieszkali wówczas w Warszawie. Franciszek był czeladnikiem krawieckim zamieszkałym przy ulicy Bednarskiej pod numerem 2674, a Zuzanna utrzymywała się ze służby i mieszkała przy ulicy Sowiej 2663. Jednym ze świadków zawartego małżeństwa był brat Zuzanny - Stanisław będący organistą w Błoniu, a wcześniej w roku 1844 (rok jego ślubu z Elżbietą z Kamieńskich) był organistą w Izdebnie.

/akt nr 3/1851 par. Nawiedzenia NMP Zaborów/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

W roku 1854 Franciszkowi i Zuzannie Lenarczukom rodzi się w Warszawie córka Aniela Marianna. Małżonkowie mieszkają wówczas przy ulicy Freta 277. 

/akt nr 814/1854 par. Nawiedzenia NMP Warszawa/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Niestety, niespełna sześć lat później, w roku 1860 Aniela umiera. Franciszek i Zuzanna mieszkali wtedy przy ulicy Świętojańskiej 16. Co ciekawe jednym ze zgłaszających śmierć małej Anieli był zamieszkały także w Warszawie, a "z własnych funduszy utrzymujący się" nie kto inny jak ... Jan Janowski - późniejszy, jak się okazuje, drugi mąż Zuzanny!

/akt nr 103/1860 par. św. Jana Warszawa/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Do tej pory nie znalazłam jednak ani aktu zgonu Franciszka Lenarczuka, ani aktu małżeństwa Zuzanny z Janem Janowskim. Metryki te pozwoliłyby definitywnie potwierdzić, że moje tutaj rozważania są prawdziwe.
Na tę chwilę przyjmuję, że Zuzanna Janowska z Góreckich pochowana w tym samym grobie co ksiądz Maksymilian Waśkiewicz była dla księdza Maksymiliana cioteczną babcią. Poniżej przedstawiam wykres potomków Antoniego i Marianny z Zawistowskich małżonków Góreckich:

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Waśkiewiczowie - herbowi?
Na dolnej płycie, która została dostawiona zapewne już po dochowaniu do grobu Jana Waśkiewicza (którego z Janów?), a może po pochowaniu księdza Maksymiliana? widnieje herb:


Wg "Herbarza Kaspra Niesieckiego" dostępnego on-line np. w Bibliotece Cyfrowej Uniwersytetu Warszawskiego w  tomie IX widnieje taki oto opis owego herbu: 


Absolutnie nie można na tej podstawie sądzić, że moi Waśkiewiczowie faktycznie owym herbem się pieczętowali. W ogóle nie można sądzić, że moi Waśkiewiczowie jakimkolwiek herbem się pieczętowali. Skąd więc jego wizerunek wziął się na pomniku? Otóż w posiadaniu jednego z moich krewnych, który jest także z księdzem Maksymilianem spokrewniony jest pewna księga ... "Złota Księga Rodu Waśkiewiczów i jednej jego gałęzi" opracowana w roku 1981 również przez księdza Maksymiliana. Na jednej z jej stron widnieje zdjęcie owego herbu z podpisem: Herb Waśkiewiczów. Czy ksiądz Maksymilian przeprowadził rzetelną kwerendę, która pozwoliła mu na wysnucie takiego wniosku? Może uzyskał tę informację od innych krewnych? Tego nie wiem - a samej księgi niestety jeszcze nie widziałam. Dostałam od mojego krewnego jedynie trzy zdjęcia:  

pierwsze to zdjęcie strony tytułowej owej księgi:  


drugie to zdjęcie stronicy z wizerunkiem herbu i podpisem Herb Waśkiewiczów:


i trzecie ukazuje owy herb wydrukowany na kolorowo i oprawiony w stylizowaną ramkę:


Mój wywód przodków w tej linii doprowadziłam do przełomu XVIII i XIX wieku. Najstarszym przodkiem, którego odnalazłam jest mój 4xpradziadek (a 2xpradziadek księdza Maksymiliana) Antoni Wasz(ś)kiewicz (ur. ok. 1782 - zm. 1851, par. Ryczywół). Był kowalem. Dwukrotnie żonaty: pierwszy raz z Małgorzatą Kędzierską/Ko(a)ndzierską, a po jej śmierci w 1830 roku z Józefą Kaplińską.
Jego syn Adam (ur. 1823, par. Ryczywół - zm. 1885, par. Ryczywół) również zajmował się kowalstwem. I także był dwukrotnie żonaty: z Agnieszką Galińską, a po jej śmierci w 1880 roku z Marianną Fronckiewicz (małż. 1882). 
Ja pochodzę z linii po najstarszym synu Adama - Janie (ur. 1847, par. Świerże Górne - zm. po 1901), który był rolnikiem, żonatym z Teklą Baranowską. Natomiast ksiądz Maksymilian Waśkiewicz pochodzi od drugiego z kolei syna - Franciszka (ur. 1848, par. Świerże Górne - zm. 1908, par. Ryczywół), także rolnika, żonatego z Rozalią Ochmańską.

Na pomniku na wstędze poniżej herbu widnieje łacińska maksyma: in futura cum praeteritis. Przy pomocy translatora przetłumaczyłam ją jako: w przyszłości z przeszłością. Wydaje mi się, że to ksiądz Maksymilian mógł zażyczyć sobie, aby tę maksymę umieścić na pomniku. Czyż mogłabym teraz przejść obojętnie obok tego miejsca ... i tych ludzi?

Widać, że grób jest regularnie odwiedzany. Czy przez potomków obu Janów? Będąc w listopadzie zeszłego roku na Starych Powązkach pozostawiłam na grobie list dla osób, które się nim opiekują. W liście tym krótko opisałam kim jestem i poprosiłam o kontakt. Minął rok i niestety nikt się ze mną nie skontaktował. Szanuję to, choć moich poszukiwań i dociekań nie przerywam. Zarówno Maksymilian, od którego rozpoczęła się cała ta historia, jak i obaj Janowie, a także Zuzanna i jej mąż Jan Janowski nadal pozostają w kręgu moich zainteresowań. Jeśli ktokolwiek z czytających ten post ma jakąkolwiek wiedzę odnośnie tych osób lub mógłby wnieść nowe światło do moich rozważań, albo ukierunkować moje poszukiwania, to bardzo proszę o kontakt. Mile widziane są także komentarze pod tym wpisem.


*******

WSPÓŁZALEŻNE WPISY:

środa, 2 października 2024

O KSIĘDZU MAKSYMILIANIE WAŚKIEWICZU

Swojego czasu napisałam: ... Wincenty Waszkiewicz, jeden z moich czterech pradziadków (ojciec mojej ojczystej babci) zmarł w dniu 31 marca 1938 roku. Akt jego zgonu został wystawiony (na nazwisko Waszkiewicz) w wolskiej parafii św. Wojciecha w Warszawie. Na płycie nagrobka, gdzie jest pochowany wraz ze swoją żoną Jadwigą (Cmentarz Wolski) widnieje "od zawsze" nazwisko zapisane w formie Waśkiewicz. Jedna z czterech sióstr mojej babci upierała się, że właśnie tak powinno brzmieć ich rodowe nazwisko i tak też postanowiła uwiecznić je na nagrobku rodziców. Moja babcia (najmłodsza z rodzeństwa) twierdziła jednak, że to jakaś "fanaberia" (sama we wszystkich dokumentach miała wpisane nazwisko panieńskie Waszkiewicz). Śmiała się, że jedna z jej sióstr odnalazła "jakiegoś tam" księdza, który zwał się Waśkiewicz i twierdząc, że są z nim spokrewnione podszyła się pod rodzinę owego księdza ...

I podsumowując tamten post stwierdziłam, że: ... wszystko wskazuje na to, że siostra mojej babci miała rację i ich panieńskie nazwisko brzmiało, w określonym czasie, Waśkiewicz. Ale i moja babcia nie myliła się - ona i przynajmniej jedna z jej sióstr urodziły się z nazwiskiem Waszkiewicz. Czyżby powiązania z "jakimś tam" księdzem Waśkiewiczem nie były jednak wyssane z palca?

Myślę, że najwyższy czas wrócić do tych rozważań.

Początki rodzinnej "legendy".
Między Franciszką Hanną Lasecką i Władysławą Tokarską - rodzonymi siostrami, najmłodszymi z pięciu sióstr Waś(sz)kiewiczównych, było tylko trzy lata różnicy. Obie urodziły się na przedwojennej warszawskiej Woli. Pamiętam, że pół żartem, pół serio, ale latami spierały się o to, jak powinno brzmieć ich rodowe nazwisko (pisane z -ś-, czy może -sz-). Najczęściej ze wszystkich sióstr to właśnie je dwie widywałam razem. Wynikało to być może z racji ich zbliżonego wieku, a może dlatego, że ich starsze siostry pamiętam jak przez mgłę. Ciotka Zośka odeszła pierwsza w 1978 roku w wieku sześćdziesięciu jeden lat, Irka - ta, co miała kilku mężów w 1990 roku mając osiemdziesiąt trzy lata, a Lotka w roku 2002 skończywszy dziewięćdziesiąt lat. 
A więc tak ... Hanka była w posiadaniu pewnego maszynopisu, który następnie przeszedł w ręce Władki, później jej syna, aż w końcu trafił do mojej biblioteczki, czyli do biblioteczki wnuczki babci Władzi. Czyż to nie jakieś zrządzenie losu, że to opasłe tomisko liczące sto dziewięćdziesiąt dziewięć jednostronnie zapisanych kart trafiło właśnie w moje ręce? Z tego, co mi wiadomo to ja jedynie staram się odtwarzać dzieje rodziny, w jakiś sposób je porządkować i opisywać. Nie muszę zatem przekonywać, że ów maszynopis jest dla mnie nie lada gratką. Pożółkły już teraz papier z równie pożółkłą szarobeżową cienką tekturową okładką kryje w sobie wystukane na mechanicznej maszynie do pisania "pamiętne moje dni utrapienia" - jak to napisał w dedykacji sam autor. Któż to taki? To ksiądz Maksymilian Waśkiewicz. "Ludzkie wyroki i boskie zmiłowanie", bo taki tytuł ksiądz nadał swojemu dziełu, traktuje o jego osobistych przeżyciach związanych z represjami, których doświadczył ze strony polskich powojennych władz komunistycznych. 
"Nigdy nie myślałem pisać o mych przeżyciach więziennych i o tym wszystkim, co było z nimi związane. Nie miałem nawet odwagi mówić o niektórych wydarzeniach z tego okresu. I latami milczałem, milczałem. Z tej nocy milczenia zbudzili mnie moi młodzi przyjaciele księża z Ursusa, wśród nich szczególnie: ks. Lech Woźnicki, ks. Mieczysław Nowak, ks. Witold Świeboda i ks. Edmund Rzeszowski, a zbudzili mnie prośbami: - Niech Ksiądz wszystko opisze! ... Niech Ksiądz opisze! ..."
Trzeba wiedzieć, że słowa te ksiądz Maksymilian napisał w roku 1984, a więc na pięć lat przed upadkiem systemu komunistycznego w Polsce. 
Wspomnienia zaczynają się wzmianką o biskupiej wizytacji w podłowickiej parafii Łyszkowice, która miała miejsce w dniu 19 maja 1957 roku. To tego dnia ksiądz biskup Wacław Majewski ogłosił księdzu Maksymilianowi (wówczas rektorowi - kapelanowi u sióstr Bernardynek w Łowiczu), iż wyznacza go na proboszcza parafii w Kurdwanowie. Na księdza Maksymiliana - jak sam wspomina - padło z miejsca, jak grom z jasnego nieba, złowrogie przeczucie ... zapowiedź grożącego zła. A całe to nieszczęście zaczęło się od ... "zachowania i naprawy wieży tego kościoła" 

/fotografia pochodzi ze spisanych wspomnień księdza Maksymiliana Waśkiewicza
noszących tytuł: "Ludzkie wyroki i boskie zmiłowanie", Warszawa 1984/

... kościoła w Kurdwanowie, gdzie ksiądz Maksymilian objął parafię już 21 czerwca 1957 roku. Nie jest, w tym miejscu, moim celem szczegółowe opisywanie tych wszystkich przeżyć księdza, jego bolączek, utrapień z parafianami, walki o nauczanie religii w szkole, a w konsekwencji wielogodzinnych przesłuchań najpierw w siedzibie Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej mieszczącej się przy ówczesnej ulicy Sierakowskiego 7 na warszawskiej Pradze (obecnie to ulica Kłopotowskiego; sam gmach był w latach 1946-1956 siedzibą Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, wcześniej w okresie okupacji hitlerowskiej służył Szpitalowi Przemienienia Pańskiego - częściowo przeniesionemu we wrześniu 1939 roku z Placu Weteranów, pierwotnie gmach wybudowany został jako dom akademicki dla żydowskich studentów uczelni warszawskich i działał od grudnia 1926 roku), później w areszcie śledczym przy ulicy Rakowieckiej 37. Nadmienię tylko, że w 1960 roku ksiądz Maksymilian Waśkiewicz został skazany na osiemnaście miesięcy więzienia i cztery tysiące złotych grzywny za ... wypowiadanie "szyderczych" uwag pod adresem dzieci, które nie chodzą w niedzielę na mszę świętą, o czym można przeczytać w prasie wydawanej za granicami ówczesnego państwa polskiego (patrz: Orzeł Biały, nr 634 z dnia 16 czerwca 1960 r., ostatnia strona, prawa szpalta); a także: 

 
The Catholic Transcript, nr 7/1960 


Bo w kraju pisano zgoła inaczej. Na przesłuchaniu w Urzędzie Wojewódzkim mającym swoją siedzibę przy ulicy Filtrowej 57 w Warszawie w dniu 4 lutego 1960 roku  (jeszcze przed aresztowaniem, które nastąpiło osiem dni później) księdzu Maksymilianowi wręczono egzemplarz Trybuny Mazowieckiej z tegoż samego dnia - 4 lutego tamtego roku, w którym to dzienniku organu komitetu wojewódzkiego PZPR widniał wydrukowany artykuł o "nadużyciach" księdza Waśkiewicza zatytułowany "Obskurantyzm, politykierstwo i ewangelia", na które to kalumnie ksiądz Maksymilian ze wzburzeniem zareagował: "... Same kłamstwa! ... Wszystko można napisać, papier wszystko przyjmie ..." i następnie wysłał, zgodnie z "sugestią" przesłuchującego go zastępcy przewodniczącego wydziału wyznań tegoż urzędu, do redakcji owej gazety, a także do samego Urzędu Wojewódzkiego stosowne wyjaśnienia, odpowiedź-obronę, której skróconą wersję zamieścił w swoich wspomnieniach:



W celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcia.

Myślę, że w tym miejscu, powyższe wystarczy jeśli chodzi o przybliżenie problemów, z jakimi borykał się ksiądz Maksymilian Waśkiewicz podczas swojej posługi kapłańskiej w kurdwanowskiej parafii.

Chciałabym natomiast skupić się na odtworzeniu linii życia, jak nazywam powiązania rodzinne między krewnymi i na umiejscowieniu Maksymiliana Waśkiewicza w odpowiednim miejscu konkretnej linii. W swoich wspomnieniach, ku mojemu rozczarowaniu, Maksymilian praktycznie nie pisze o rodzinie. Wspomina jedynie, że podczas pierwszego z przesłuchań, został zapytany o imię ojca i matki oraz o datę i miejsce swojego urodzenia, które to dane były następnie dla mnie punktem wyjścia do przeprowadzenia dalszej kwerendy. Podczas rozmowy z jednym z mieszkańców Kurdwanowa, który to w dużej mierze przysporzył mu tych wszystkich zgryzot pada stwierdzenie, że ojciec księdza był organistą. Autor przytacza także dwie historyjki z dzieciństwa związane z dwoma braćmi i wspomina  w liście skierowanym do Gminy Żydowskiej o siostrze.

Maksymilian Waśkiewicz - notka biograficzna.
Maksymilian był synem Antoniego Waśkiewicza i Heleny z domu Hempel. Urodził się 25 października 1910 roku w Ostrołęce nad Pilicą położonej w dzisiejszym powiecie grójeckim województwa mazowieckiego (patrz: akt nr 56/1910, par. Najświętszej Marii Panny Ostrołęka). Jego ojciec był organistą zgodnie z zapisem w powyższym akcie metrykalnym w miejscowym kościele parafialnym, czyli w Ostrołęce. Natomiast we wspomnieniach jest wzmianka, iż jego ojciec, owszem był organistą, ale w parafii Radziwiłła w Nieborowie (czyli w parafii Matki Bożej Bolesnej w Nieborowie, której siedzibą jest od roku 1887 świątynia ufundowana przez księcia Zygmunta Radziwiłła), a ta jest położona ponad sto kilometrów od Ostrołęki nad Pilicą. Tę rozbieżność postaram się wyjaśnić podczas szczegółowej kwerendy dotyczącej wszystkich potomków Antoniego Waśkiewicza i Heleny Hempel (nadmienię tutaj tylko, że jedno z ich dzieci - Jan urodził się w 1915 roku w Tomaszowie Rawskim - obecnie to Tomaszów Mazowiecki).

Skoro to właśnie nazwisko Waśkiewicz łączy Maksymiliana z moimi krewnymi, a co za tym idzie i ze mną, to linia po mieczu jest tą właściwą, aby te powiązania odkryć.
Ojciec - Antoni urodził się 3 listopada 1875 roku w Ryczymwole powiatu kozienickiego (patrz: akt nr 44/1873, par. św. Katarzyny Ryczywół) jako syn Franciszka Wa(sz)śkiewicza i Rozalii Ochmańskiej. Zdaje się, że już tutaj "jesteśmy w domu". Przecież również w Ryczymwole sześć lat później urodził się mój pradziadek Wincenty Waszkiewicz! Wróćmy do wywodu przodków Maksymiliana ... Franciszek, czyli dziadek naszego dzisiejszego bohatera przyszedł na świat 15 października 1848 roku w sąsiednich Wilczkowicach (patrz: akt nr 57/1848, par. św. Jakuba Świerże Górne), ale ożenił się i osiadł w Ryczymwole skąd pochodziła jego żona Rozalia, tam też zmarł. Ojcem Franciszka, a więc pradziadkiem Maksymiliana był Adam. On znowu rodzi się w Ryczymwole w Wigilię Bożego Narodzenia roku 1823 (patrz: akt nr 42/1823, par. św. Katarzyny Ryczywół). Także tam żeni się z Agnieszką Galińską i tam umiera. No i proszę ... Adam jest tą osobą, której szukałam. Pradziadek Maksymiliana jest równocześnie pradziadkiem Władki, Hanki, Zośki, Lotki i Irki - "moich" sióstr Waś(sz)kiewiczównych. Żadne z tej szóstki nie miało szansy poznać pradziadka - ten zmarł w 1885 roku. A więc to pierwszy wspólny przodek łączący mnie z Maksymilianem. Poniżej zamieszczam wykres obrazujący to powiązanie.

W celu powiększenia wykresu proszę kliknąć na zdjęcie.

Tak więc "fanaberie" ciotki Hanki się potwierdziły. Czy moja babcia bardzo zdziwiłaby się, gdybym jej o tym powiedziała? Wspólny pradziadek wydaje mi się dzisiaj niezbyt odległym pokrewieństwem. Ale może to tylko "skrzywienie" pasjonatki genealogii, a w rzeczywistości nie każdy potrafi wymienić, jeśli nie wszystkich, to większości potomków własnych pradziadków?

Wracając do Maksymiliana Waśkiewicza ... z tego co udało mi się ustalić, to oprócz parafii w Kurdwanowie, która przysporzyła mu wielu problemów, i w której pełnił funkcję proboszcza w latach 1957 - 1960 swoją kapłańską posługę ksiądz ten pełnił również:
Maksymilian Waśkiewicz zmarł 21 stycznia 1992 roku, a więc osiem lat po napisaniu wspomnień. Został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie ... i w tym miejscu zaczyna się kolejna ciekawa historia i zagadka, którą postaram się rozwiązać, bowiem ... 

Kwatera 30, rząd 3, miejsce 1 - Cmentarz Stare Powązki w Warszawie.
... proszę spojrzeć na inskrypcje na pomniku (w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie):

/źródło: nieobecni.com.pl/

... ale to już historia na kolejny wpis na blogu ...