czwartek, 23 lipca 2026

GŁOSKÓW. INFORMACJE ZEBRANE

Głosków, który dzisiaj przybliżam to miejscowość położona w powiecie piaseczyńskim województwa mazowieckiego. Nie jestem z Głoskowem związana poprzez moich przodków (przynajmniej na tę chwilę nic o tym nie wiem). Natomiast, z racji zamieszkania naturalnie zainteresowałam się historią tego miejsca. Wpisem tym postanowiłam zebrać w jednym miejscu wszelkie informacje pojawiające się o Głoskowie - zaczerpnięte z różnych stron internetowych, opracowań i publikacji regionalnych. Ze swojej strony postanowiłam wzbogacić tę wiedzę o informacje znalezione w dostępnych źródłach historycznych, w ówczesnej prasie i wydawnictwach urzędowych. Opisać zamierzam nie tylko miejsce, ale także ludzkie historie i wydarzenia nierozerwalnie na ten opis się składające. Wpis ten, w miarę odkrywania nowych źródeł, może podlegać aktualizacjom.


Informacje podstawowe ułożone na podstawie źródeł współczesnych i historycznych.
Głosków to wieś sołecka położona na terenie gminy Piaseczno. Leży na południe od Warszawy (oddalona jest od centrum stolicy o ok. 25 km w linii prostej) i na południowy-zachód od Piaseczna (w odległości 10 km), w otulinie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, w strefie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, nad rzeką Jeziorką i Głoskówką oraz Strugą. Wieś z trzech stron otoczona jest lasami należącymi do nadleśnictwa Chojnów. Takie położenie - niewielkie oddalenie od miasta powiatowego i od Warszawy, z równoczesnymi atrakcyjnymi warunkami środowiskowymi (okoliczne lasy oraz fakt położenia na granicy frontu atmosferycznego wschodniego i zachodniego kształtują korzystny mikroklimat dla tego obszaru) sprawiają, że Głosków jest naprawdę atrakcyjny dla mieszkańców. Przez naszą miejscowość - skrajem przecinając Borek przebiega czerwony szlak turystyczny biegnący od Wólki Prackiej do Wólki Pęcherskiej, a będący częścią szlaku okalającego całą metropolię warszawską. Mamy w Głoskowie pomniki przyrody, a także - o czym nie każdy wie - ciepłe źródła (energia geotermalna jest wykorzystywana do ogrzewania naszego kościoła parafialnego).

/Fragment mapy satelitarnej obejmujący obszar współczesnego Głoskowa/

Integralną częścią wsi jest obecnie Głosków-Zielone. Miejscowością odrębną, ale związaną z historią Głoskowa jest Głosków-Letnisko.

MiejscowośćMiejscowość podstawowa
(dla części integralnych
miejscowości)
Gmina/dzielnica/delegaturaPowiatWojewództwo
Głosków (0006250)
wieś
 Piaseczno (1418045)
obszar wiejski
piaseczyński (1418)MAZOWIECKIE (14)
Głosków-Letnisko (0006280)
wieś
 Piaseczno (1418045)
obszar wiejski
piaseczyński (1418)MAZOWIECKIE (14)
Głosków-Zielone (0006267)
część
Głosków (0006250)
wieś
Piaseczno (1418045)
obszar wiejski
piaseczyński (1418)MAZOWIECKIE (14)

/Mapa sołectw gminy Piaseczno, źródło: BIP UMiG Piaseczno/
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Zgodnie z Raportem o stanie gminy Piaseczno z roku 2023 liczba mieszkańców zameldowanych w Głoskowie opiewała, na tamten rok, na 2141 osób, a w Głoskowie-Letnisku na 659 osób. Niespełna dziesięć lat wcześniej stałych mieszkańców Głoskowa było 1575, a w Głoskowie-Letnisku mieszkały 504 osoby. W roku 1999 w Głoskowie mieszkało 770 osób, a w Głoskowie-Letnisku 405 osób.


*******

Głosków to miejscowość o średniowiecznym rodowodzie. W przeszłości Głosków nosił miano Głoskowo (był także zapisywany jako Glowskowo [1420], Glosskow [1447], Gloskowo, Gloszkowo [1456]), a nazwa może pochodzić od przezwiska człowieka, który głośno się zachowywał. Głoskowo było położone przy lokalnym szlaku handlowym łączącym Piaseczno z Tarczynem. W okresie staropolskim przynależało do powiatu sądowego tarczyńskiego i do parafii o nazwie Jazgarzewo w ziemi czerskiej (parafia ta istniała już na pewno w roku 1398 - proboszcz z Jazgarzewa Woisław jest wymieniony wśród świadków w dokumencie fundacyjnym parafii w Powsinie). Geograficznie natomiast Głosków był położony w ziemi warszawskiej (na tym terenie to na rzece Jeziorce - dawn. Gyeziora, Jeziora, Jeziorna przebiegała granica między tymi dwiema ziemiami dawnego Mazowsza). Głoskowo/Głosków było wsią prywatną - szlachecką.

W XIX wieku Głosków przynależał, zgodnie z wydaną w 1827 roku Tabellą miast, wsi, osad Królestwa Polskiego do powiatu czerskiego, obwodu warszawskiego, województwa mazowieckiego. Parafią właściwą dla Głoskowa był Jazgarzew.
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)


Głosków liczył sobie wówczas 241 mieszkańców i tylko 19 domów. Był położony w odległości 3 mil* pocztowych od Warszawy.

* 1 mila = 7 wiorst = ok. 7,5 km
Poniżej Plan okolic Warszawy opracowany w roku 1829. Na skraj mapy załapał się i nasz Głosków. Mapa zorientowana jest w kierunku zachodnim.

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Poniżej fragment Mapy Kwatermistrzostwa opracowanej w latach 1822 - 1843 najpierw przez Kwatermistrzostwo Generalne Wojska Polskiego, a po upadku powstania listopadowego prace nad mapą przejął Oddział Korpusu Topografów (armii rosyjskiej). Warto w tym miejscu nadmienić, że mapa ta należy do najwybitniejszych osiągnięć polskiej kartografii wojskowej (kończący dzieło Rosjanie korzystali z instrukcji Polaków, a także z pracy polskich kartografów). 

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)


Głosków i Głoskowa wola*, wieś i folwark, powiat grójecki, gmina i parafia Jazgarzew. W 1827 roku Głosków liczył 19 dymów, 241 mieszkańców. Istnieje tu na gruntach dworskich wzorowe gospodarstwo i słynna owczarnia. Głoskowa wola założona została w 1468 roku. Dobra Głosków składają się z folwarku Głosków, Pracka Wólka, nomenklatur Zielone, Karolin i Kossut, tudzież wsi Głosków i Wólka Pracka, od Warszawy wiorst 20, od Piaseczna wiorst 6. Rozległość wynosi 1877 mórg, folwarku Głosków grunta orne i ogrody mórg 657, lasu mórg 812, razem mórg 1633, budynków murowanych 14, drewnianych 23, płodozmian 9-polowy; folwark Pracka Wólka mórg 244, budynków murowanych 2, drewnianych 7, płodozmian 9-polowy. Gorzelnia, browar piwny, cegielnia, dwa młyny wodne. Rzeka bez nazwy przepływa terytorium**, pokłady torfu i ślady rudy żelaznej. Wieś Głosków osad 25, gruntu mórg 391; wieś Wólka Pracka osad 9, gruntu mórg 25.

* Głoskowa Wola - obecnie już nieistniejąca, leżała na sąsiednim, w stosunku do Głoskowa, brzegu Jeziorki (dawniej pod nazwą Jeziora/Jeziorna). Została założona w 1468 roku. Dzierżawcą Woli Głoskowej był w I połowie XIX wieku Karol Tysler (ur. ok. 1815, zm. 1884), którego małżonką była Martyna z baronów Dangelów (ur. 1822, zm. 1850), córka Tomasza Adama Dangela (ur. 1791, zm. 1857) i Krystyny Beaty Bogumiły de Salisch (ur. 1800, zm. 1883) - ówczesnych właścicieli majątku Głosków.

** Przepływająca przez Głosków rzeczka - wyżej napisano, że bez nazwy. Czy chodzi o dzisiejszą Głoskówkę? Jeśli tak, to hasło niżej - rzeka Głoskowska pasowałaby do faktycznego jej przebiegu. Głoskówka często jest mylona ze Strugą. Struga to jednak odrębny ciek wodny także przepływający przez Głosków, który swój bieg rozpoczyna w okolicach Mrokowa i w okolicach Głoskowa łączy się z Głoskówką właśnie. Te dwie rzeczki na mapach są czasami błędnie oznaczane.

W 1921 roku Głosków przynależał do gminy Jazgarzew w powiecie grójeckim i składał się z folwarku oraz wsi. Liczyły one razem 52 domy oraz 448 mieszkańców - tak podaje Skorowidz miejscowości Rzeczpospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników Pierwszego Powszechnego Spisu Ludności z dnia 30 września 1921 roku i innych źródeł urzędowych.
(w celu powiększenia proszę kliknąć
na zdjęcie)


W folwarku Głosków mieszkało wówczas 180 osób, w tym 87 mężczyzn i 93 kobiety. 175 osób było wyznania rzymskokatolickiego, 4 ewangelickiego, a 1 osoba innego chrześcijańskiego. 179 osób podało narodowość polską, 1 - inną. W folwarku było 8 budynków z przeznaczeniem mieszkalnym i 2 budynki inne, ale również zamieszkałe.

W części Głosków-wieś było 268 mieszkańców, w tym 135 mężczyzn i 133 kobiety. Wszyscy byli narodowości polskiej i wyznania rzymskokatolickiego. We wsi było 25 budynków wzniesionych w celach mieszkalnych i 17 innych, także zamieszkałych.

Głosków-Letnisko nie było jeszcze wówczas wyodrębnione z dóbr głoskowskich, co nastąpiło dopiero w latach 30-tych XX wieku (pierwsi pionierzy-osadnicy to koniec lat 20-tych XX wieku).

Poniżej przedstawiam fragment mapy z 1922 roku wydanej przez Instytut Wojskowo-Geograficzny. Jest to reprodukcja z mapy niemieckiej z roku 1911. Zaznaczono na niej folwark Zielone (Zielony). 

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Zgodnie ze Skorowidzem miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej z oznaczeniem terytorialnie im właściwych władz i urzędów oraz urządzeń komunikacyjnych wydanym najprawdopodobniej w roku 1933 Głosków podzielony na wieś i folwark przynależał do gminy Jazgarzew w powiecie grójeckim województwa warszawskiego.
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)


Najbliższa poczta i telegraf (telefon) były w sąsiednim Gołkowie. Stacja kolejowa znajdowała się w odległości 1 km od wsi, a 1,5 km od folwarku. Do najbliższego przystanku autobusowego było 6 km i można było dojechać do Warszawy, a w drugą stronę do Tarczyna. Sąd grodzki znajdował się w Górze Kalwarii, a okręgowy w Warszawie. Parafia rzymskokatolicka w Jazgarzewie.
Bardzo ciekawą i dokładną mapą (w skali 1:25000) jest ta wydana przez Wojskowy Instytut Geograficzny w 1932 roku. Poniżej fragment z terenami mnie interesującymi. Co prawda Głosków-Letnisko nie jest na tej mapie podpisane, ale ulice letniska są już naniesione i kilka budynków również zaznaczono. Widać dokładnie gdzie była stacja Głosków, gdzie dwór, jaki kształt miał nasz, uszczuplony już w stosunku do mapy z 1922 roku, Borek (warto w tym miejscu dodać, iż zgodnie z planem majątku z 1898 roku Borek sięgał aż do dzisiejszej ulicy Millenium).

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

W tym samym roku - 1933 zgodnie z Rozporządzeniem Wojewody Warszawskiego z dnia 20 października 1933 roku o podziale obszaru gmin wiejskich Województwa Warszawskiego gmina Jazgarzew została podzielona na 28 gromad, w tym na:
  • Głosków (wieś Głosków, folwark Głosków, folwark Zielone i wieś Zielone)
  • Głosków Nowy (letnisko Głosków)
W latach 1952 - 1954 Głosków był siedzibą gminy. W skład tej gminy wchodziło 17 gromad wyodrębnionych z części byłych gmin Jazgarzew, Komorniki i Wągrodno (były to gromady: Antoninów, Baszkówka, Bąkówka, Bobrowiec, Bogatki, Głosków, Głosków Nowy - czyli obecny Głosków-Letnisko, Grochowa, Kuleszówka, Łoś, Mieszkowo, Runów, Szczaki, Władysławów, Wola Gołkowska, Wólka Pracka i Złotokłos). Siedziba urzędu gminy znajdowała się w Tarczynie. Gmina ta została zniesiona 29 września 1954 roku wraz z reformą wprowadzającą, w miejsce gmin, gromady. 

Poniżej fragment mapy opracowanej w roku 1951, a wydanej w 1953 przez Wojskowy Instytut Geograficzny Sztabu Generalnego:

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

W latach 1954 - 1972 Głosków był siedzibą gromady, w skład której weszły wówczas obszary kilku dotychczasowych gromad (Antoninów, Baszkówka, Bąkówka, Głosków Nowy, Mieszkowo, Głosków, Kuleszówka, Władysławów i Wola Gołkowska). Gromadę Głosków powiększono jeszcze w 1962 roku o zlikwidowaną gromadę Złotokłos i w tej formie przetrwała do kolejnej reformy gminnej, tj. do końca 1972 roku. W wyniku tej reformy reaktywowano gminy jako jednostki samorządowe, jednak gminy Głosków już nie przywrócono.

Poniżej fragment mapy z roku 1957 wydanej przez Sztab Generalny Wojska Polskiego. 

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

Od roku 1973 zarówno Głosków jak i Głosków-Letnisko weszło w skład gminy Piaseczno - najludniejszej obecnie miejsko-wiejskiej gminy w Polsce.

Poniżej fragment mapy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z roku 1994.

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)


Obiekty użyteczności publicznej i zabytki.
W Głoskowie znajduje się kościół i siedziba parafii pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożenia Wiernych zarządzana przez księży Salezjanów. W skład parafii wchodzą wsie: Baszkówka, Bąkówka, Głosków wraz z koloniami i Runów. Kościół został zbudowany w latach 1976 - 1980, a parafię erygowano w 1981 roku. Jednak już od roku 1973 istniało tutaj samodzielne duszpasterstwo i od tego właśnie momentu kancelaria parafialna prowadzi księgi metrykalne. Natomiast początek działalności księży Salezjanów w Głoskowie datuje się na rok 1942. Z historią domu salezjanów w Głoskowie można pokrótce zapoznać się na stronie internetowej parafii. Zostały także wydane dwie pozycje książkowe dotyczące historii parafii i obecności księży salezjanów w Głoskowie, których bibliografię podaję na końcu wpisu. Wcześniej (na pewno od połowy XVII wieku) Głosków należał do parafii św. Rocha w Jazgarzewie i to także na tamtejszym cmentarzu byli w większości chowani zmarli mieszkańcy Głoskowa (pierwotnie był to niewielki przykościelny cmentarzyk, natomiast w 1814 roku powstał nowy cmentarz poza wsią "w polu" zlokalizowany około 2 km od jazgarzewskiego kościoła).

Oprócz kościoła mamy w Głoskowie szkołę (pierwsza wzmianka o szkole pochodzi z roku 1863). Do obecnego budynku szkoły dobudowano w roku 2003 halę sportową. Mamy w Głoskowie-Letnisku przedszkole działające nieprzerwanie od roku 1975. Jest powstały na początku lat 70-tych XX wieku ośrodek zdrowia, filia biblioteki publicznej w Piasecznie (powstała w 1953 roku), a także filia urzędu pocztowego. Od roku 1984 działa w Głoskowie Ludowy Klub Sportowy LKS "Victoria Głosków".

Jeśli chodzi o zabytki, to na terenie Głoskowa zachowały się do dzisiaj:
  • murowany dwór z I poł. XIX wieku (później przebudowywany - lata dwudzieste/trzydzieste XX wieku; posadowiony w miejscu wcześniejszego dworu drewnianego) z  pozostałościami parku dworskiego datowanego na XVIII/XIX wiek i aleją lipową
  • budynki gospodarcze folwarku z przełomu XIX i XX wieku (stajnia, obora, chlew)
  • cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej z grobami żołnierzy niemieckich i rosyjskich
Ale mamy na terenie dzisiejszego Głoskowa oraz Głoskowa-Letniska także dużo wcześniejsze ślady bytności człowieka. Występuje tutaj około dwudziestu! miejsc mających status zabytków archeologicznych. Początki Głoskowa należy datować nawet na XIII wiek - nie dziwi więc, że znaleziono przynajmniej kilka śladów osadnictwa średniowiecznego. Ale to nie wszystko. Mamy także ślady osad z epoki żelaza (to okres po ok. 700 r. p.n.e.), a nawet jeszcze wcześniejsze z epoki brązu (okres ok. 1800 - 700 p.n.e.). Dwa stanowiska są jeszcze starsze - nawet paleolityczne (a to już było ponad 10 tys. lat temu). Występują też ślady starożytnych cmentarzysk (np. to z okresu kultury grobów kloszowych datowane na 500-400 r. p.n.e.).

Jeśli chodzi o dwór wraz z parkiem oraz zespół folwarczny to w serwisie Narodowego Instytutu Dziedzictwa znajdziemy karty ewidencyjne tych zabytków.

Ewidencję parkową opracowano w 1976 roku:














* zimochów - mały, głęboki staw z przepływem do przetrzymywania ryb w okresie zimowym


Poniżej karta ewidencyjna głoskowskiego dworu opracowana w 1967 roku:



Najstarsze zdjęcie jakie udało mi się odnaleźć ukazujące głoskowski dwór pochodzi z czasów II Wojny Światowej (datowane jest na lata 1939 - 1943):



Karta ewidencyjna zespołu folwarcznego w Głoskowie została opracowana w 1994 roku:











(w celu powiększenia proszę kliknąć na poszczególne zdjęcia)

Cmentarz z okresu I wojny światowej jest pod opieką Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a poniżej zamieszczam kartę ewidencyjną tego miejsca pamięci:





Przez Głosków wiodą również tory Grójeckiej Kolei Wąskotorowej, której pociągi kursowały z przerwami od roku 1900 jeszcze do lat 90-tych XX wieku na trasie z Warszawy przez Konstancin pierwotnie tylko do Gołkowa (do cegielni w Gołkowie - było to jedynie odgałęzienie trasy do Góry Kalwarii), od 1914 roku został otwarty ruch kolejki do Grójca z odgałęzieniem do Jasieńca (do cukrowni "Czersk" zaopatrując ją w węgiel, kamień wapienny i buraki cukrowe, a wywożąc z niej cukier i melasę), od 1917 roku do Mogielnicy, a od 1924 aż do Nowego Miasta nad Pilicą. Od 1935 roku sukcesywnie usuwano kolejkę z terenu Warszawy tym samym skracając jej przebieg. Od 1971 roku kolejka kursowała już tylko z Piaseczna do Nowego Miasta nad Pilicą. W 1991 roku zawieszono kursowanie pociągów osobowych, natomiast przewóz towarów przestał być ostatecznie opłacalny w roku 1996. W Głoskowie-Letnisku znajdował się jeden z przystanków kolejki. Były dwa perony, budynek dworcowy z kasą biletową (kasę biletową zlikwidowano w 1967 roku). Była też obrotnica i dwutorowa mijanka, bowiem na trasie pociągi kursowały po jednym torze. Do dzisiaj po tym miejscu pozostała jedynie zwrotnica torowa. Obecnie kolejka wąskotorowa jest atrakcją turystyczną. Do rejestru zabytków została wpisana w 1994 roku. Zabytkowe wagoniki kursują raz dziennie w weekendy od wiosny do jesieni na trasie Piaseczno - Tarczyn - Piaseczno. Można także wykupić sobie dodatkowy przejazd w dowolnym terminie, z czego często korzystają np. grupy szkolne i senioralne. Cała istniejąca jeszcze trasa z Piaseczna aż do Nowego Miasta nad Pilicą ma długość 72 kilometrów i jest ostatnią zachowaną linią wąskotorową w okolicach Warszawy z tych wybudowanych na przełomie XIX i XX wieku. Mówi się ostatnio o możliwości wykorzystania w przyszłości infrastruktury kolejki do regularnych połączeń pasażerskich w ramach projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego i planowanej linii nr 88 z węzłem CPK - Grójec - Warka. Istniejące tory, po modernizacji, miałyby pełnić rolę trasy dla kolejki aglomeracyjnej bądź tramwaju podmiejskiego.

/źródło: "Kolej Grójecka" - Bogdan Pokropiński/

Pozostałości rozjazdu i słupy po oświetleniu w Głoskowie, stan z 2019 roku
/źródło: bazakolejowa.pl, autor: Robert Eleryk/

Rozjazd w Głoskowie, stan z 2014 roku 
/źródło: Fotopolska.eu, autor: Rafał T/

Zwrotnica w Głoskowie, stan z 2024 roku
/źródło: bazakolejowa.pl, autor: Bartex220/


Jak widać, pozostałości po dawnych czasach w naszym Głoskowie nie jest zbyt dużo i tym bardziej należy o nie dbać. Natomiast okolica, pomimo coraz gęściej stawianych nowych domów, nadrabia położeniem wśród wciąż malowniczych lasów i łąk.


Poniżej, przedstawiam - przyznaję, że w ogromnym skrócie - zdarzenia, które miały miejsce w majątku Głosków na przestrzeni wieków. Starałam się ułożyć w porządku chronologicznym kolejnych właścicieli i wydarzenia, które się tu rozegrały. Przybliżam co o historii Głoskowa już napisano i jakie informacje zdołano zebrać.


Kalendarium.
Punktem wyjściowym do tej części opracowania jest wydana drukiem w 2005 roku przez DACPOL Sp. z o.o. broszura pt. "Głosków na skraju lasów i łąk". Jest to praca zbiorowa podzielona na dziewięć części:
  1. Słowo wstępne (napisał mieszkaniec Głoskowa mieszkający tu od roku 1990, przedsiębiorca, współwłaściciel firmy DACPOL, społecznik - Pan Adam Sitnik)
  2. Historia Głoskowa (opracowana przez Państwa Ewę i Włodzimierza Bagieńskich - małżeństwo historyków zajmujących się dziejami powiatu piaseczyńskiego)
  3. Historia parafii (opracował ówczesny proboszcz głoskowskiej parafii ks. Andrzej Makarewicz)
  4. Historia szkoły (opracowała Pani Elżbieta Lewandowska - ówczesna dyrektor szkoły w Głoskowie)
  5. Klub Sportowy (opracował Prezes Klubu Pan Jarosław Fukowski)
  6. Przedszkole (opracowały ówczesne nauczycielki przedszkolne - Pani Agnieszka Sowińska - późniejsza w latach 2006 - 2017 i obecna od 2022 roku dyrektor placówki i Pani Anna Wrotek)
  7. Ośrodek zdrowia (opracowała Pani Dorota Kłos - ówczesna pielęgniarka środowiskowo-rodzinna, a obecnie od 2010 roku radna gminy Piaseczno, Przewodnicząca Komisji Zdrowia, Polityki Społecznej i Senioralnej)
  8. Obrazy przywołane z przeszłości (napisał Pan Jerzy Maciej Siatkiewicz - prawnik, dziennikarz, literat, scenarzysta i długoletni mieszkaniec Głoskowa-Letniska; już jego dziadkowie wybudowali tutaj w latach 20-tych XX wieku dom i osiedlili się na stałe) 
  9. Wizje Radnych (Głosków - perspektywy rozwoju! napisał Pan Mariusz Słowik - adwokat i do 2014 roku radny gminy Piaseczno oraz Pan Krzysztof Tarchalski - ówczesny radny i działacz samorządowy)
Część 2 - Historię Głoskowa, czyli to, co tak naprawdę mnie interesuje opisali Państwo Ewa i Włodzimierz Bagieńscy - historycy, z którymi nie sposób się nie zetknąć będąc zainteresowanym historią regionalną powiatu piaseczyńskiego. Czego, ponad to, co już przytoczyłam wcześniej można dowiedzieć się z ich opisu? Przybliżam poniżej w formie kalendarium, a uzupełnieniem są także informacje zaczerpnięte z artykułów Pani Małgorzaty Szturomskiej pisanych do regionalnej prasy, a także opracowania innych autorów, których bibliografię zamieszczam na samym końcu tego posta. Posiłkuję się także informacjami bezpośrednio zaczerpniętymi ze źródeł historycznych.
  • Głosków - niegdyś Głoskowo, wieś szlachecka należąca w średniowieczu razem z sąsiednim Gołkowem (staropolska nazwa Gołkowo), Wolą Gołkowską i przyległościami (ogólnie: dobra Gołków) do rodziny Gołkowskich - majątek ten to ich gniazdo rodowe. Dobra gołkowskie leżały w ziemi warszawskiej, a przynależały do parafii Jazgarzewo (w ziemi czerskiej). Ród Gołkowskich był bardzo liczny - Ci, którzy wiązani są z dobrami gołkowskimi pieczętowali się herbem Strzemię, a najstarszym ich przedstawicielem jest Wojciech, syn Świętosława (notowany w herbarzach w roku 1420). Do dóbr gołkowskich przyznawali się też niekiedy przedstawiciele innej linii Gołkowskich - pieczętujący się herbem Jastrzębiec. Zamieszkiwali oni północne Mazowsze, a ich protoplastą był Andrzej z Kars w powiecie raciążskim (występujący też pod nazwiskiem Karski), który pisał się także z Gołkowa w ziemi warszawskiej (w 1471 roku piastował urząd sędziego ziemskiego płockiego). Ród Gołkowskich zamieszkiwał na terenie całej jazgarzewskiej parafii do XVIII wieku. Poniżej zamieszczam skany stron z Herbarza Bonieckiego opisujące oba te rody Gołkowskich:


 
  • Niektóre opracowania podają, że pierwsza wzmianka o Głoskowie to rok 1468. Wiadomo, że w 1468 roku została założona, na przeciwległym do Głoskowa brzegu rzeki Jeziory, Głoskowa Wola (obecnie nieistniejąca). Informację tę znalazłam w wydanej w 1879 roku "Księdze Ziemi Czerskiej 1404 - 1425" będącej opracowaniem ksiąg sądowych czerskich. Już sama nazwa Głoskowa Wola wskazuje, że Głosków musiał już wówczas istnieć. Tym bardziej (jak pisze autor powyższego opracowania), iż wole w czasach średniowiecznych powstawały w miarę znoszenia tzw. pospólnej dziedziny na rzecz własności osobistej. Pospólna dziedzina były to ziemie nadane przez panującego - grunty, lasy, łąki, które nie będąc uprawianymi podlegały własności wspólnej "uczastników", czyli okolicznych właścicieli - ówczesnych kmieci (w rozumieniu z łac. comes, comites) i rycerstwa, z których wywodzi się mazowiecka szlachta. Mieli oni zwyczajowe prawo, z wyłączeniami na rzecz książąt, z nich korzystać. Mogli zatem wypasać konie i cały inwentarz, mieli prawo do drewna na opał i budynki, mogli zbierać owoce, zakładać barcie, polować na małą zwierzynę, czy łowić ryby w rzekach. W miarę zwiększającej się liczby ludności na danym terenie, te "części wspólne" były sukcesywnie znoszone i dzielone pomiędzy poszczególnych właścicieli oddając im je na własność jednak pod rygorem "uprawy". Własność nieużywana przez trzy lata (są przypadki, że nawet tylko przez rok) traciła charakter własności prywatnej i powracała do pospólnej dziedziny. Nie zawsze ten proces znoszenia wspólnoty odbywał się bez oporu. Niejednokrotnie dochodziło do zajazdów i walk kończących się śmiercią któregoś z "uczastników" często jeszcze przed sądowym podziałem wspólności. 
  • Inne źródła mówią o roku 1244 kiedy to wieś Głoskowo została wymieniona w akcie erekcyjnym. Tak twierdzą Stanisław Hofman i Dorota Zając w swojej publikacji pt.: "Nazwy miejscowe powiatu piaseczyńskiego".
  • Bogatym źródłem historycznym jest Metryka Koronna. W tomie trzecim znajdziemy rejestr wpisów kancelarii książęcej Janusza I z lat 1414 - 1425. To najstarsza zachowana część metryki książęcej Mazowsza czersko-warszawskiego. Obejmuje nadania i potwierdzenia nadań książęcych, sprzedaż i zamianę dóbr ziemskich, a także zrzeczenia kobiet uprawnionych do dziedziczenia dóbr po otrzymaniu zadośćuczynienia (całości spłaty). Zeznania te musiały być przez władzę książęcą przyjęte i potwierdzone. Z tego względu zapisy te stanowią cenne informacje kto? co? kiedy? i komu? Opracowania tego rejestru podjął się współcześnie zespół w składzie: Krzysztof Chłapowski, Małgorzata Jesiotr, Kazimierz Pacuski, Anna Salina i Hubert Wajs. Sprawę jednak utrudnia fakt, iż w dzisiejszym powiecie garwolińskim należącym niegdyś do ziemi czerskiej jest położona inna wieś o nazwie Głosków będąca w okresie staropolskim siedzibą szlacheckiego rodu Głoskowskich. Trzeba być bardzo uważnym szukając informacji o naszym Głoskowie. Oto, co znalazłam odnośnie Głoskowa należącego do powiatu sądowego tarczyńskiego:
Jakusz i Jarant bracia zamieniają swe działy w Bogatkach [czer.] za dział w Seroczynie nad rzeką Świder przy granicy Gniewania [garw.] z Janem plebanem w Babicach i Wojciechem, braćmi z Głoskowa [tarcz.] Warszawa 4.II.1423 (MK 3, k. 30)

? Anna, żona Wągrca zwanego Czech z Głoskowa [pow. tarczyński] odstępuje swym braciom rodzonym Wojciechowi i Janowi wszystkie dobra dziedziczone po ojcu (MK 3, k. 67v)

Pozostałe wpisy w tym regestrze, jeśli chodzi o Głosków, dotyczą Głoskowa w powiecie garwolińskim.

  • Słownik Historyczno-Geograficzny Ziem Polskich w Średniowieczu (to projekt realizowany w Instytucie Historii PAN od 1958 roku mający na celu gromadzenie i uporządkowanie informacji źródłowych o poszczególnych miastach, wsiach, osadach i obiektach fizjograficznych począwszy od czasów najdawniejszych) te same zapisy podaje nieco inaczej. Otóż:
[1420] Anna c. Nagórki zw. Czech z Głoskowa (Glowskowo) zrzeka się dóbr ojczystych na rzecz swych braci Wojciecha i Jana (MK 3, 67v)

[1423] Jan pleb. w Babicach i Wojciech bracia z Głoskowa zamieniają cz. Seroczyna nad rz. Świdrem na cz. Bogatek w z. czer. (MK 3, 30)

Tutaj nie mamy podane wprost, że chodzi o Głosków w powiecie tarczyńskim. Oprócz tego Słownik Historyczno-Geograficzny podaje pod hasłem Głosków cały szereg informacji z wielu źródeł historycznych i mam wrażenie, że są one wymieszane i dotyczą obu miejscowości o tej samej nazwie.

 
  • Pod opieką Pracowni Słownika Historyczno-Geograficznego Mazowsza i Podlasia w Średniowieczu znajduje się kartoteka słownika. Gromadzi ona wypisy źródłowe dotyczące wszystkich osad oraz obiektów fizjograficznych średniowiecznego Mazowsza. Skany poszczególnych kart umieszczane są stopniowo w internecie w ramach Repozytorium Cyfrowego Instytutów Naukowych. Kartoteka ta stanowi podstawę do przygotowywania Słownika. I tak, ciekawa karta dotyczy Woli Głoskowej i zapisu z przytaczanej już wyżej przeze mnie Metryki Koronnej (MK 3, k. 30).

Jest zatem podejrzenie, że Wola Głoskowa mogłaby być założona na części Bogatek przez braci Jana i Wojciecha z Głoskowa, którzy zamienili swoje części Seroczyna nad Świdrem na część Bogatek i nazwali tę swoją nową osadę Wolą Głoskową i nastąpiło to wcześniej niż w roku 1468. Zgodnie z kartoteką Seroczyn należał do rodu Głoskowskich herbu Jastrzębiec (przedstawiciele linii Gołkowskich z północnego Mazowsza - z okolic Raciąża, którzy byli wymieniani jako właściciele dóbr gołkowskich także pieczętowali się herbem Jastrzębiec). 



O powyżej wspomnianej zamianie części Seroczyna na część Bogatek mówi wypis sporządzony na poniższej karcie odnośnie Bogatek:

Czy bracia Głoskowscy byli także właścicielami naszego Głoskowa? Tak wynika z regestru, który przytoczyłam wcześniej. Ale czy na pewno poprawnie został ten Głosków zaklasyfikowany przez zespół opracowujący do powiatu sądowego tarczyńskiego w ziemi warszawskiej? Czy może jednak chodzi o Głosków w powiecie sądowym czerskim w ziemi czerskiej (oddalony jest o około 20 km od Seroczyna). Wiadomo, że Głoskowscy herbu Jastrzębiec (a ich przedstawicielami byli, bez wątpienia, bracia Jan i Wojciech) byli dziedzicami tamtego Głoskowa położonego po prawej stronie Wisły. Wola Głoskowa otrzymałaby wówczas nazwę nie od naszej miejscowości, ale od Głoskowa w powiecie czerskim będącym gniazdem rodowym Głoskowskich (to oni wzięli swe nazwisko od siedziby rodowej). Czy te moje dywagacje mają jakiś sens? Niestety nie jestem historykiem, a jedynie miłośniczką genealogii i nie mam żadnego naukowego przygotowania, aby móc rozstrzygać tego typu zawiłości.

Karty dotyczące Głoskowa w powiecie sądowym tarczyńskim znajdują się pod tym linkiem (czy na pewno wszystkie wypisy zostały poprawnie opisane i zaklasyfikowane do powiatu tarczyńskiego?). Zamieszczę te zawierające wypisy, o których wspominałam wyżej:



I znowu mamy potwierdzenie zamiany części Seroczyna na część Bogatek z dopiskiem "czy na cz. Bog. nie została wówczas założona Wola Głoskowska":


Jak widać, odtworzenie najdawniejszych dziejów Głoskowa nie jest wcale takie proste, a znalezione w źródłach historycznych informacje nie są oczywiste.

  • Z majątku Tepperów korzystała liczna arystokracja (Radziwiłłowie, Potoccy, Ogińscy), a nawet sam król Stanisław August Poniatowski, który dzięki kredytowaniu przez szczodrego bankiera regulował ogromne zobowiązania finansowe. Dla rodziny Tepperów było to wszak wielką nobilitacją. Interesy szły wyśmienicie i było ich stać na wystawne, luksusowe życie i kosztowne przyjęcia. Na przyjęciach takich bywał i sam król! Małgorzata Szturomska tak opisuje na łamach Przeglądu Regionalnego wizytę króla Stanisława Augusta w majątku Tepperów: "Jest druga połowa XVIII w. W pałacu w Falentach niedaleko Raszyna, sam wielki bankier Tepper czeka na gości, stać go na luksusowe życie i kosztowne przyjęcia, to znaczy, że interesy idą znakomicie. Z Warszawy wyruszają powozy, a w nich dworzanie króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ku pałacowi zmierza też sam król. Scenę powitania i jego uczestników opisuje Wojciech Rogowski: "Wizyta ta była dla rodziny prawdziwą nobilitacją. Wita króla senior rodu Piotr Tepper, jego adoptowany syn Piotr Fargusson Tepper ze swoją małżonką Marią Filipiną, oraz ich dziesięcioro dzieci, córki przybyłe z mężami i gromadką swoich dzieci. Zapewne byli wśród witajacych przyjaciele rodziny, Szymon B. Zug architekt, Tomasz Dangel z żoną Zofią, "nadworny siodlarz" i konstruktor wygodnych powozów. Naprzeciw orszakowi króla, który wracał z podróży na Sicz Zaporowską, wyjeżdżają jego bracia, prymas polski Michał i książę Kazimierz." Zapewne przy obficie zastawionym stole ozdobionym wielkim tortem w kształcie pałacu w Łazienkach, rozmawiano o spotkaniu króla z carycą Katarzyną Wielką. Na koniec dnia gości zaproszono do ogrodu, gdzie odbył się pokaz ogni sztucznych. W ciemności nocy rozświetlanej bajeczną feerią ogni pływano łódkami po stawie i raczono się przednimi trunkami. Jeszcze wtedy wszyscy mieli nadzieję na to, że Rosji można stawiać warunki. Król opuścił Falenty 22 lipca 1787 roku." Ciekawe wspomnienie jednej z takich królewskich wizyt, tym razem w Gołkowie, zamieścił w 1828 roku "Kurjer Warszawski", 1828, nr 238. Poniżej zamieszczam skan tego artykuliku, bowiem ciekawy jest niezmiernie (w 1828 roku właścicielem dóbr gołkowskich był już wówczas Tomasz Adam Dangel):

  • Po śmierci w 1790 roku Piotra Teppera starszego ogromny majątek odziedziczył adoptowany i przygotowany zawczasu do jego zarządzania (po śmierci swojego ojca Wiliama Fergussona - osiadłego w Poznaniu szkockiego szlachcica) jego siostrzeniec (po siostrze Katarzynie Konkordii z Tepperów Fergusson) Piotr Karol Fergusson Tepper (ur. 1732, zm. 1794). Został on najbogatszym polskim bankierem końca XVIII wieku. W 1791 roku jego majątek szacowano na ok. 60-65 mln złotych polskich.
  • Kryzys bankowy z 1793 roku, spowodowany zrujnowaniem polskiej gospodarki w wyniku wojny polsko-rosyjskiej 1792 roku i targowicy doprowadził jednak Piotra Fergussona Teppera do bankructwa (król był mu wówczas winien ok. 11,5 mln złotych polskich).  Już 25 maja 1793 roku majątek Piotra Teppera (Falenty większe z wsiami, Falenty mniejsze, Raszyn, Puchały, Jaworów, Wypędy, Janki, Gołków w wsiami, Wola Gołkowska, Głosków, Kały, część Woli Prackiej, Sękocin z wsią Słominem) został wystawiony na licytację i miał być wypuszczony w dzierżawę, a nieruchomości miejskie (dom na ulicy Miodowej, magazyn na Solcu, ogród z dworkiem na ulicy Pięknej) miały być przeznaczone na wynajem (o czym donosił "Korespondent Kraiowy y Zagraniczny", 1793, nr 43).
  • Piotr Fergusson Tepper był nawet oskarżany o celowe działanie na szkodę polskiego życia gospodarczego. Jego nieruchomości przy ulicy Miodowej w Warszawie zostały w dniu 20 kwietnia 1794 roku splądrowane przez podburzony tłum, a on sam zmarł sześć dni później wskutek obrażeń odniesionych podczas ataku, który przeprowadzono w jego mieszkaniu.
  • W dniach 9 - 10 lipca 1794 roku rozegrało się na podgołkowskich polach krwawe starcie pomiędzy powstańcami kościuszkowskimi pod wodzą generała Józefa Zajączka, a wojskiem rosyjskim z generałem Denisowem na czele.  Denisow ze swoim wojskiem przeszedł przez Wolę Gołkowską i Głosków atakując Polaków w okolicach Gołkowa. Chwilowo odparto kozacki pułk i Denisow wycofał się z powrotem do Głoskowa i Bobrowca. Jednak po przybyciu posiłków w liczbie około 5 tys. ludzi pod dowództwem generała Chruszczowa Rosjanie zajęli Jazgarzew, a generał Zajączek nie miał już wyjścia i rozkazał odwrót. Bitwa ta miała w zamyśle powstrzymać Rosjan przed dotarciem do Warszawy. Mimo, że przewaga wroga zmusiła powstańców do wycofania się, to jednak pierwotne defensywne założenia zostały zrealizowane. Wstrzymano rosyjskie natarcie, a polskie wojska odzyskały morale.
  • Od roku 1794 jeszcze kilkakrotnie ogłaszano licytację na dzierżawę majątku Tepperów na określony czas. W końcu dobra m.in. w Falentach, Raszynie i Gołkowie wykupił w 1801 roku z masy upadłościowej Tomasz Michał Dangel (ur. 1742, zm. 1808) - ten sam, który latem 1787 roku był gościem na przyjęciu wydanym przez Tepperów w Falentach z okazji wizyty króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Urodzony w Maklemburgii w pruskiej rodzinie mieszczańskiej. Wyuczył się w Londynie na siodlarza. Około roku 1768 przyjechał do Warszawy, ożenił się z Zofią Anną Krauze - córką warszawskiego fabrykanta powozów i rozwinął fabrykę powozów na ogromną skalę. Produkował karety i powozy znane w całej Europie. Jednym z jego klientów był ... a jakże, król Stanisław August! Sejm Czteroletni nadał Tomaszowi Michałowi Dangelowi 19 czerwca 1792 roku szlachectwo i herb, a w 1798 roku Dangel otrzymał także dziedziczne szlachectwo pruskie i tytuł barona.
  • W 1808 roku Tomasz Michał Dangel umiera, a dobrami ziemskimi zarządza jego owdowiała żona Zofia z Krauzów i synowie. Dobra Gołków z Głoskowem po procesie spadkowym przejął ostatecznie w 1818 roku jego syn Tomasz Adam Dangel (ur. 1791, zm. 1857). Ciekawostką może być fakt, iż baron Tomasz Dangel w dniu 16 lipca 1835 roku wraz z sędzią Konstantym Piekarskim - dziedzicem Lesznowoli z przyległościami byli świadkami na ślubie ówczesnego burmistrza Piaseczna (sprawującego ten urząd w latach 1834-1845) Rocha Andrzeja Bloka z jego drugą żoną Honoratą Sochaczewską. Ślub odbył się kościele piaseczyńskim, a Tomasz Dangel w spisanym akcie zaślubin został określony jako dziedzic wsi Gołkowa z przyległościami i tam zamieszkały lat czterdzieści. Tomasz Dangel musiał być zaprzyjaźniony z ówczesnym burmistrzem Piaseczna, bowiem w roku 1838 został także ojcem chrzestnym syna Rocha i Honoraty Bloków - Pawła Henryka urodzonego w dniu 22 marca 1838 roku (chrzest odbył się w piaseczyńskim kościele w dniu 18 kwietnia 1838 roku). Matką chrzestną Pawła Henryka Bloka została Krystyna Dangel z domu Salich - żona Tomasza Dangela  (ślub wzięli 12 stycznia 1817 roku, a fakt ten został zapisany w księdze "Akt Małżeństw Zaszłych w Gminie Jazgarzewskiej w Obwodzie Warszawskim w Powiecie Czerskim w Województwie Mazowieckim"). Przy tej okazji tylko wzmiankuję powyższe zapisy z akt metrykalnych, natomiast zamierzam pochylić się nad rodem Dangelów i opracować ich genealogię dotyczącą czasów "gołkowskich" w osobnym wpisie na blogu.
  • Do połowy XIX wieku Głosków był nierozerwalnie związany z kluczem gołkowskim - do dóbr ziemskich gołkowskich wszakże należał. Jednak Tomasz Adam Dangel podzielił majątek Gołków na trzy części. Pierwszą z nich - folwark i wieś Gołków z przyległością Bobrowice (dzisiejszy Bobrowiec) kupił w 1852 roku książę Adam Woroniecki. Drugą część - Wolę Gołkowską wraz z sąsiednimi Kałami zakupił w 1853 roku Konstanty Moldenhawer. Dla Głoskowa także założono osobną księgę hipoteczną. Samodzielny od 1853 roku majątek Głosków tworzyły także: "część na Prackiej Wólce, litera B", "część na Szczakach" oraz "przyległości Koszut i Zielona".
  • Tomasz Adam Dangel zmarł w 1857 roku, a na rok przed śmiercią samodzielne już dobra Głosków przekazał synowi Janowi Karolowi Witalisowi Dangelowi (ur. 1832, zm. 1863).
  • W 1862 roku Jan Dangel rozdysponował swój odziedziczony majątek sporządzając testament. I tak: Głosków przeznaczył dla jednego z braci lub szwagrów albo do sprzedaży, kapitał po rodzicach zapisał rodzinie. Natomiast dorobek swojego życia rozdzielił pomiędzy głoskowskich włościan (suma 40 tys. zł z przeznaczeniem na pożyczki, zapomogi i szkołę, 6 tys. zł dostali Żydzi z Piaseczna na podobne cele, po 4 tys. zł dostały szpitale św. Rocha i Ewangelicki w Warszawie, 2 tys. zł warszawski Szpital Starozakonnych, a pozostałe 20 tys. darował na cele dobroczynne).
  • W dniu 30 września 1863 roku Jan Dangel został zamordowany w swoim majątku przez Kozaków ścigających powstańców (możliwe, że należał do organizacji niepodległościowej i brał udział w walkach z zaborcą). Miał 31 lat i był kawalerem.
  • W dniu 1 października 1863 roku dwaj gospodarze z Głoskowa - Wawrzyniec Kępiński i Jakub Fabisiak znaleźli na "gruntach wsi Głoskowa" ciała trzech mężczyzn - powstańców poległych dnia poprzedniego w walce z zaborcą.
  • W 1863 roku na mocy testamentu dobra głoskowskie przejął brat Jana - Zygmunt Wincenty Dangel (ur. 1836, zm. 1906). Był z wykształcenia ekonomistą i w Głoskowie prowadził wzorcowe gospodarstwo. Wiemy, że majątek słynął z owczarni (ok. 823 sztuki owiec), gorzelni, browaru, cegielni i 2 młynów wodnych. Hodowano także ok. 80 sztuk bydła, 13 koni, liczną trzodę chlewną i drób. W tym okresie folwark liczył 14 budynków murowanych i 23 drewniane. To wtedy na placu przekazanym przez Jana Dangela wybudowano pierwszą szkółkę. Zygmunt Dangel musiał być szanowany w okolicy, gdyż decyzją rady familijnej (składającej się z właścicieli sąsiednich majątków) został w 1868 roku głównym opiekunem  nieletniego Ludwika Domańskiego (spadkobiercy po zmarłym Wincentym Domańskim - właścicielu dóbr Wólka Kozodawska). Pierwotnie testator Wincenty Domański wyznaczył na opiekuna swojego nieletniego syna Ludwika (nieślubnego Ludwika Górniakowskiego, później przysposobionego przez niego) oraz wykonawcę swej ostatniej woli dzierżawcę swoich dóbr - młynarza Stanisława Fijałkowskiego. Po śmierci Wincentego rada familijna uznała jednak , że: "... do zarządu tak znacznym majątkiem jako człowiek bez żadnego wykształcenia nie jest uzdolniony i nie ma dostatecznej odpowiedzialności [...] od obowiązków opiekuna głównego usuwa go i w miejsce jego Zygmunta Dangela [właściciela dóbr Głoskowa], jako człowieka pod każdym względem z uczciwości i odpowiedzialności znanego jednomyślnością głosów mianuje ...".
  • W 1868 roku (zgodnie z carskim ukazem z 1864 roku) przeprowadzono w Głoskowie uwłaszczenie chłopów. Prawa własności ziemi otrzymali wówczas: Antoni, Jakub i Jan Rosłonowie; Kazimierz i Marcin Kucharscy; Jan i Wojciech Zawiślakowie; Roch i Wojciech Korczakowie; Wawrzyniec i Wojciech Sochańscy; spadkobiercy Jakuba Fabisiaka; Wawrzyniec Kępiński; Antoni Kerner; Antoni Kosiarek; Tomasz Boniecki; spadkobiercy Grzegorza Piecha; Marcin Przepiórkowski; Michał Słowik; Tomasz Głowacki; Piotr Dziwiński; Piotr Kostecki i Ludwik Marczak.
  • Henryk Limprecht zmarł w roku 1884, a dobra Głosków nabył w drodze licytacji za sumę 102 tys. rubli Adolf Goldfeder (ur. 1836, zm. 1896), polski bankier żydowskiego pochodzenia, który konkurował na równi z innym wielkim bankierem Warszawy Wilhelmem Landauem (to Landau Bank w 1926 roku zostanie celem napadu kasiarzy, o których będzie głośno także w Głoskowie).
  • Po śmierci Adolfa Goldfedera, w roku 1896 dobra Głosków znowu zmieniają właściciela, którym został Juliusz Celestyn Bagniewski h. Bawola Głowa (ur. 1840, zm. 1909), właściciel majątków Lesznowola i Magdalenka, syn powstańca listopadowego, a sam za udział w powstaniu styczniowym zesłany został na Syberię skąd wrócił po 8 latach. 
  • Pod koniec XIX wieku majątek Głosków składał się z 4 folwarków: Głosków, Karolin, Wólka Pracka i Zielone. Graniczył od północy z dobrami: Wola Gołkowska i Gołków, od wschodu z Gołkowem i majątkiem Runów, od południa z Runowem, wsią Głosków i folwarkiem Szczaki, od zachodu z majątkiem Kały i Mroków.
  • W 1910 roku (lub 1911) Katarzyna Moes sprzedała folwark Karolin kupcowi z Warszawy Ludwikowi Mieszkowskiemu (ur. 1868, zm. ?) i jego żonie Katarzynie z domu Teysson. 
  • Od tej pory majątek Głosków ulegał ciągłemu rozdrobnieniu i posiadał wielu właścicieli na podzielonych częściach.
  • W 1912 roku odłączono od majątku folwark Strugę.
  • W 1914 roku odłączono dobra mieszkowskie (Karolin), które następnie w 1917 roku Mieszkowscy sprzedali Janowi Stanisławowi i Zofii Marii Kijewskim, a Ci dwa lata później znowu sprzedali tę część Henryce Piotrowskiej (w 1920 roku wyszła za mąż za Władysława Wiktora Kaczanowskiego). W 1922 roku Karolin znowu przechodzi w nowe ręce - folwark ten kupił Władysław Antoni Srzednicki.
  • W grudniu 1913 roku część ziemi wykupiło Towarzystwo Grójeckiej Drogi Podjazdowej pod budowany w Głoskowie przystanek i tory kolejowe.
  • W 1915 roku w czasie odwrotu Armii Rosyjskiej, cała wieś Głosków i szkoła zostały doszczętnie zniszczone i spalone.  
  • Na cele szkolne wydzierżawiono wówczas lokal w Woli Gołkowskiej. W 1915 roku uczyła tam Anastazja Ojkało, następnie Lucjan Kazała, a od 1919 Wacław Wagner.
  • W 1915 roku na polach Głoskowa, po uprzednio spalonej wsi, rozegrała się krwawa bitwa wygrana przez wojska niemieckie.
  • Wiosną 1916 roku rosyjscy jeńcy wojenni pod niemieckim dowództwem uprzątnęli pobojowisko i zlokalizowali tam miejsce pochówku. Po jednej stronie pochowanych jest 86 niemieckich żołnierzy, a po drugiej nieokreślona liczba żołnierzy rosyjskich (być może ponad 150).
  • Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w roku 1919 właścicielami Głoskowa są Adam, Władysław i Witold Piędziccy, którzy w tym to roku (inne źródła podają rok 1918) sprzedali folwark Zielone (ponad 58 ha) doktorostwu Feliksowi (ur. 1874, zm. 1938) i Ludmile Bronisławie z Radoszewskich małżonkom Erbrich. Był to teren od rzeczki, po obu stronach drogi wiodącej z Piaseczna do Runowa (dzisiejsza ulica Radnych). Częścią ich posiadłości był dzisiejszy teren kościoła. Lokalizacja nowo zakupionych gruntów przez doktorostwo Erbrichów nie była przypadkowa. Feliks Erbrich był lekarzem laryngologiem, późniejszym twórcą i dyrektorem Kliniki Laryngo-Otiatrycznej Uniwersytetu Warszawskiego powstałej w 1921 roku, współzałożycielem i pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa Otolaryngologicznego oraz dziekanem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego (lata 1933-1934). Zauważył on, że okolice Głoskowa posiadają znakomite walory klimatyczne dla chorych cierpiących na schorzenia dróg oddechowych. Sam zresztą, podczas studiów medycznych na Uniwersytecie Warszawskim chorował na gruźlicę i to doświadczenie sprawiło, że jako specjalizację wybrał laryngologię. W Głoskowie doktor miał zamiar stworzyć sanatorium dla chorych cierpiących na dolegliwości dróg oddechowych. Erbrichowie około roku 1932 wybudowali tutaj piętrową willę składającą się na parterze z: werandy, 3 pokoi mieszkalnych, kuchni, jadalni, spiżarki, holu i urządzeń sanitarnych, a na piętrze z: werandy, 4 dużych pokoi, 2 małych pokoików, umywalki, korytarzyka i urządzeń sanitarnych. Jednak do powstania sanatorium nie doszło. Małżonkowie Erbrichowie mieli na pewno dwie córki, z których starsza - Ludmiła Anna (urodzona w 1920 roku) ps. "Paula" zginęła w wieku niespełna 24 lat  będąc sanitariuszką w Powstaniu Warszawskim, natomiast młodsza - Anna Felicja po mężu Aulich urodziła się w 1924 roku.  Profesor Feliks Erbrich zmarł w Warszawie na gruźlicę płuc.
  • W roku 1921 Grójeckie Biuro Odbudowy przystąpiło do budowy w Głoskowie nowego budynku szkolnego - praktycznie od podstaw. Nowa szkoła posiadała zaledwie dwie sale lekcyjne i z roku na rok warunki nauki były coraz gorsze. Kierownikiem szkoły został Wacław Wagner.
  • Do roku 1925 roku właścicielem dóbr głoskowskich (już bez sprzedanego wcześniej folwarku Karolin i Zielone) był Henryk Wilhelm Kolberg h. Kołobrzeg (ur. 1861, zm. 1935), inżynier górniczy, przedsiębiorca, założyciel i współwłaściciel Fabryki Aparatów Optycznych i Precyzyjnych "H. Kolberg i Ska", bratanek słynnego polskiego etnografa Oskara Kolberga. Właśnie w 1925 roku sprzedał on swoją posiadłość Stanisławowi Sułowskiemu (ur. 1887, zm. 1956). Nowy właściciel rozparcelował dużą część zakupionego majątku między okolicznych mieszkańców. Zagospodarował znacznie już zmniejszoną posiadłość według własnej koncepcji. Poza parkiem założył duży ogród oraz odnowił stawy rybne. W parku na wzgórzu zbudował altankę i umieścił wiele ukwieconych klombów. Podobno w zwyczaju było dokładne sprzątanie całego parku w każdą sobotę - tak więc teren był wówczas raczej dobrze utrzymany i zadbany. Z majątku prowadziła prywatna droga do Karolina wysadzona po obu jej stronach lipami. W skład majątku wchodził murowany młyn, do którego prowadziła od dworu aleja, a po jej obu stronach znajdowały się stawy rybne.
  • W dniu 29 września 1926 roku na stacji kolejki grójeckiej w Głoskowie rozegrało się mrożące krew w żyłach zdarzenie. Policjant Śmigielski - posterunkowy z Grójca wraz z dwoma kolegami Kujawą i Komarem chcieli wylegitymować i zatrzymać dwóch bandytów i kasiarzy, którzy byli poszukiwani po udanym napadzie na jeden z banków w Warszawie (bank Wilhelma Landau). Niestety doszło do wymiany ognia i posterunkowy Śmigielski zginął na miejscu, a bandyci uciekli. Całą historię napadu na bank oraz poszukiwania i ostatecznie zlikwidowanie bandytów szczegółowo opisała Pani Małgorzata Szturomska w swojej książce pt.: "... a potem wszystko rozwiał wiatr Piaseczno nieznane: historia podmiejskiej dzielnicy letniskowej". Posterunkowy Feliks Śmigielski został pochowany na starym cmentarzu w Piasecznie.
  • W 1928 roku wydzielono z dóbr Głosków kolonię Baszkówka (ponad 130 ha), która następnie podlegała parcelacji na działki na sprzedaż.
  • W 1930 roku Stanisław Sułowski otrzymał zezwolenie Okręgowego Urzędu Ziemskiego na sprzedaż działek z części majątku. W ten sposób powstało Letnisko Głosków (o powierzchni ok. 59 ha). Nabywcy zobowiązani byli do nie wznoszenia na kupionych przez siebie parcelach fabryk, ani żadnych zakładów zanieczyszczających powietrze. Działki te kupowali przeważnie mieszkańcy Warszawy. Wśród nich byli m.in. Stefan i Natalia z Wolskich Siatkiewiczowie - dziadkowie Pana Jerzego Macieja Siatkiewicza, którego wspomnienia o Głoskowie zawiera część 8 broszurki "Głosków na skraju lasów i łąk". Nowi właściciele wznosili na zakupionych przez siebie działkach domy - część to domy murowane, część drewniane. Poszczególne nieruchomości nosiły własne nazwy np.: Świtezianka, Krysia Leśniczanka, Dumka, Rysia, Bogusławka, Ustronie, Podolanka, Mały Domek, Ruminów.
  • Około roku 1931 posiadłość kupił od Sułowskiego bliżej nieokreślony Izenberg.
  • Lata 1937 - 1941 to scalanie gruntów wsi Głosków (ponad 318 ha). Akcję przeprowadził mierniczy inż. Bolesław Leśniewski z Warszawy. Po scaleniu wydzielono jako własność gromadzką działkę szkolną, kopalnię piasku i gliny oraz grzebowisko zwierząt.
  • W czasie II wojny światowej właścicielami majątku byli kolejno: A. Skarbek i Kozakowski.
  • W 1942 roku Ludmiła Erbrich, wdowa po doktorze Feliksie Erbrichu - lekarzu, profesorze Uniwersytetu Warszawskiego (inne opracowania podają, że była to Anna, ale wtedy byłaby jego córką, a nie żoną) wydzierżawiła Zgromadzeniu Salezjańskiemu dom-willę wraz z 2 ha zalesionego terenu, mieszczącego się w ramach nieruchomości ziemskiej "Zielone" (cała nieruchomość Zielone o pow. ok. 80 ha była wydzierżawiona Panu Steckmannowi). W willi ksiądz Adam Skałbania zorganizował, w tym samym jeszcze roku, sierociniec - placówkę wychowawczą dla chłopców potrzebujących opieki, których dotknęła tragedia wojny i okupacji. Dom wraz z terenem Salezjanie wykupują już w roku następnym, w 1944 kupują dalsze 2 ha ziemi uprawnej, a w 1946 roku dokupują kolejne 2 ha i stawiają drewniany barak, którego część przeznaczają na półpubliczną kaplicę (ciągle na terenie parafii Jazgarzew). Działalność wychowawcza księży salezjanów rozwijała się tutaj do końca roku szkolnego 1949, kiedy to na skutek nacisków administracyjnych władz państwowych dom wychowawczy zlikwidowano. Od tej pory Salezjanie skupili się na pracy duszpasterskiej oraz pracach pomocniczych w okolicznych parafiach. Działalność Salezjanów w Głoskowie należy nierozerwalnie wiązać z powstaniem, w późniejszym okresie, siedziby głoskowskiej parafii.
  • Po II wojnie światowej majątek Głosków przejęło najpierw Zrzeszenie Katolików "Caritas", a następnie Urząd Ziemski. Na terenie dawnego folwarku utworzono PGR Głosków. W dworku mieściły się biura i mieszkania pracowników, o czym jeszcze dzisiaj wspominają starsi mieszkańcy Głoskowa.
  • Po II wojnie światowej nieznacznie rozbudowano także szkołę - dobudowano czwartą salę.
  • W roku 1953 powstała w Głoskowie-Letnisku biblioteka, która na przestrzeni lat zmieniała swoją lokalizację.
  • Lata 1967 - 1969 to prace związane z ponowną rozbudową szkoły.
  • Na początku lat 70-tych XX wieku wybudowano w Głoskowie-Letnisku przy ulicy Górnej 20 ośrodek zdrowia.
  • W dniu 15 grudnia 1972 roku arcybiskup warszawski kardynał Stefan Wyszyński ustanowił przy parafii św. Rocha w Jazgarzewie samodzielny rektorat duszpasterski w Głoskowie.
  • W dniu 3 marca 1975 roku otwarto w Głoskowie-Letnisku przedszkole, które do dnia dzisiejszego mieści się przy ulicy Parkowej 8.
  • Lata 1976 - 1980 to czas budowy kościoła w Głoskowie. Salezjanie otrzymali pozwolenie jedynie na rozbudowę domu zakonnego i korzystając niejako z okazji, bez wiedzy zarówno władz państwowych jak i Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, na własnym gruncie i z własnych funduszy zbudowali kościół i przylegający do niego piętrowy dom mieszkalny z zakrystią.
  • W dniu 15 kwietnia 1981 roku prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński wydał dekret erekcyjny dla parafii w Głoskowie, która została wyodrębniona z macierzystej parafii w Jazgarzewie. W granicach nowej parafii znalazły się: Osiedle Głosków-Zielone, Baszkówka, Bąkówka i Runów.
  • W dniu 8 czerwca 1984 roku nadano szkole imię Tadeusza Kościuszki.
  • Lech Abramowicz, Janusz Iwaniuk i Edward Tymkowski założyli w 1984 roku Ludowy Zespół Sportowy, który posiada pięć drużyn piłki nożnej.
  • W 1996 roku kardynał Józef Glemp dokonał konsekracji (poświęcenia) kościoła w Głoskowie.
  • W 2003 roku oddano do użytku wybudowaną przy szkole halę sportową.
Jak można się domyślać, analizując powyższe, to w XIX wieku za czasów rodziny Dangelów Głosków miał lata swojej świetności. To z tego okresu pochodzi zabytkowy dwór, który w opłakanym stanie, ale istnieje do dnia dzisiejszego. Był on za czasów Dangelów parterowy, murowany, podpiwniczony, pokryty dachówką, z dziewięcioma pokojami, dwoma przedpokojami i dwiema kuchniami oraz oranżerią (hodowano m.in. cytryny, pomarańcze, kamelie, oleandry, bluszcze, kaktusy i aloesy). Do dworu prowadziła aleja lipowa - także obecnie jeszcze istniejąca. Sam folwark składał się ponadto z następujących zabudowań murowanych: 2 budynków mieszkalnych, dawnej gorzelni, młyna wodnego, lodowni, stodoły, stajni, owczarni, obory i spichrza oraz drewnianych: 4 domów dla służby, ujeżdżalni ze szklanym dachem, 3 stodół, 3 chlewów, kurnika, drwalni, składu narzędzi rolniczych, obory, szopy na pojazdy, suszarni do serów, domku dla stróża leśnego. W Głoskowie była też drewniana karczma z zajazdem. Podobna, murowana znajdowała się w folwarku Zielone.
Później, w drugiej połowie lat 20-tych XX wieku świetność majątku starał się jeszcze utrzymać Stanisław Sułowski. Czy to właśnie Sułowski, czy jeszcze poprzedni właściciel rozbudował budynek dworu o zachodnie skrzydło? Tego nie wiem, ale nastąpiło to w latach 20-tych XX wieku. Od tamtego czasu powierzchnia użytkowa dworku to 520 m2. Dach pokryty jest już nie dachówką, tylko blachą. W roku 1959 dworek był już zaniedbany, ale w 1967 jego stan techniczny oceniono na dobry. Obecnie ... ciągle niszczeje.

Poniżej zamieszczam garść zdjęć wykonanych przeze mnie w czerwcu tego roku obrazujących obecny stan dworu i jego najbliższej okolicy:













(zdjęcia autorki bloga)

Przy skrzyżowaniu leśnych dróg, na tyłach parku dworskiego gdzie znajdowała się niegdyś brama wjazdowa do majątku stoi krzyż. Prawdopodobnie, to właśnie w tym miejscu Rosjanie zabili w 1863 roku Jana Dangela. Po zabójstwie dziedzica brama pozostawała już cały czas zamknięta.

(zdjęcie autorki bloga)


Kolejna część mojego wpisu obejmuje wspomnienia osób związanych z Głoskowem. Sprawdzam,  co po minionych latach pozostało w ludzkiej pamięci. 


Wspomnienia.
Maria Kazimiera Dmochowska z domu Sułowska, pseud. Maryla/Czarna Maryla/Mała Maryla (ur. 1926, zm. 2010)
Urodzona 14 listopada 1926 roku w majątku rodziców w Głoskowie. Córka Stanisława Sułowskiego ze Skołyszyna h. Strzemię i Kazimiery hr. Jordan-Rozwadowskiej h. Trąby. Brała udział w powstaniu warszawskim - była sanitariuszką II Batalionu Szturmowego "Odwet", działała na Ochocie i Śródmieściu Południowym. W 1953 roku wyszła za mąż za Jerzego Szczęsnego Dmochowskiego h. Pobóg. Z ich małżeństwa w roku 1957 urodziła się córka Dorota Stanisława. W 2006 roku Pan Tomasz Żylski przeprowadził z Panią Marią Dmochowską rozmowę dla Archiwum Historii Mówionej. Pani Maria tak wspomina Głosków: 
"... Dzieciństwo spędziłam wraz z moim rodzeństwem na wsi najpierw w Głoskowie, gdzie się urodziłam, zresztą ten dwór stoi do dzisiejszego dnia. Nawet w swoje siedemdziesięciopięciolecie pojechałam tam z mężem. Jest zajęty przez różnych ludzi. To był bardzo ładny dwór z bardzo pięknym parkiem, zostały jeszcze stare kasztany i staw. Tego prawie nie pamiętam, bo miałam trzy, może cztery lata, kiedyśmy stamtąd wyjechali ..."
Całą rozmowę z Panią Marią Dmochowską można znaleźć na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego. Pani Maria wspomina, że mieszkała wraz z rodzicami, dwiema starszymi siostrami oraz ze starszym i młodszym bratem w kilku różnych majątkach, bowiem ich ojciec co kilka lat zmieniał majątki.
Jak widać, to ledwie króciutka wzmianka o naszym Głoskowie, ale przecież nie mogłam jej nie zamieścić.


Janina Niemczyk (ur. 1927?, zm. 2020)
Pani Małgorzata Szturomska (pasjonatka historii Piaseczna i okolic, autorka niezliczonej liczby artykułów o regionie, autorka książki pt.: "... a potem wszystko rozwiał wiatr ... Piaseczno nieznane: historia podmiejskiej dzielnicy letniskowej") przeprowadziła z Panią Janiną Niemczyk - która mieszkała w Głoskowie od urodzenia kilka rozmów. Pierwsza z nich miała miejsce w roku 2015. Pani Małgorzata wspomina, że marzeniem Pani Janiny było, aby udało się uporządkować zapomniany cmentarz z I wojny światowej znajdujący się na skraju Głoskowa. Udało się to dzięki opisowi, jaki sporządziła Pani Janina. O wyglądzie cmentarza Pani Janina wiedziała od swojej matki, a i sama jako mała dziewczynka odwiedzała to miejsce. Na podstawie jej opowieści odtworzono cmentarzyk i odbudowano kapliczkę stojącą w centralnych punkcie nekropolii. Pani Janina wspomina, że bliżej kapliczki byli pochowani żołnierze niemieccy. Ta część była oddzielona od części gdzie pochowano żołnierzy rosyjskich wiciokrzewem. Na grobach były jednakowe drewniane krzyże z napisami (część mogił była z jednym krzyżem - być może pochowano tam oficerów, a część nawet z kilkoma). Były także dwie mogiły zbiorowe, gdzie pochowano bezimiennych żołnierzy (Pani Janina wie od swojej matki, że ciała bezimiennych żołnierzy układano w trzech warstwach). Cmentarz był ogrodzony i obsadzony żywopłotem z grabów. 
Poniżej, dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty Szturomskiej zamieszczam zdjęcia opisu cmentarza, sporządzonego przez Panią Janinę Niemczyk, a także zdjęcie jak wyglądało to miejsce w roku 2004 przed uporządkowaniem i odbudową kapliczki:


(fot. Stanisław Hofman, 2004; źródło: Piaseczno - kawiarenka historyczna,)


Poniżej zamieszczam zdjęcia, które wykonałam w czerwcu tego roku pokazujące jak obecnie wygląda to miejsce:




(zdjęcia autorki bloga)


Jerzy Maciej Siatkiewicz (ur. 1947)
Wspomnienia Pana Jerzego umieszczone w publikacji pt: "Głosków na skraju lasów i łąk" to właściwie zapis przywołanych obrazów dotyczących nowopowstałej w latach 30-tych XX wieku części Głoskowa. Rozparcelowane przez Stanisława Sułowskiego grunty na północ od naszej rzeczki Głoskówki zostały sprzedane i w większości zakupione przez mieszkańców Warszawy na letniska, a często i na docelowe miejsce zamieszkania. Tak właśnie powstało Głosków-Letnisko będące odrębną od Głoskowa miejscowością, ale jak wspomina Pan Jerzy, były one sobie nawzajem niezbędne:
"... Pierwsi osadnicy nabywając działki z parcelowanego majątku, dowartościowali wieś rozciągającą się na południe od rzeki Głoskówki. Mleko, śmietana, drób, jaja i usługi w uprawach ogrodów dla osadników w Letnisku miały znaczenie. Takie zjawiska określamy mianem symbiozy. Wieś Głosków i Letnisko, stały się sobie niezbędne.
Dziadkowie Pana Jerzego Stefan i Natalia z Wolskich Siatkiewiczowie byli jednymi z pierwszych osadników, bo już w 1929 roku zostali tutaj zameldowani wraz z synem Stefanem juniorem, a wcześniej - jak wspomina Pan Jerzy w wyniku parcelacji gruntów dawnego majątku, nabyli tu cztery morgi ziemi (ponad 2 hektary) i pobudowali dom usytuowany do dzisiaj przy ulicy Południowej 9. Dziadek Stefan był nauczycielem i kierownikiem warszawskich szkół, a w nowym miejscu zamieszkania podjął się organizacji i budowy szkoły powszechnej w Jazgarzewie. Po przejściu na emeryturę był sołtysem w Głoskowie-Letnisku. Babcia Natalia zajęła się gospodarstwem, a jej pasją był ogród i malarstwo (była absolwentką warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych). 
Pan Jerzy przywołuje z pamięci mieszkańców Głoskowa-Letniska i zarazem sąsiadów swoich dziadków: 
  • panią profesor Gayównę, która napisała pracę naukową o roślinach porastających pobliskie łąki ("znosiła całe naręcza kwiatów i ziół z łąk nad Jeziorką i Głoskówką"), 
  • panie Delfinę i Zofię w domu których zamieszkali następnie państwo Gieorgicowie ("... ich córka Marta Gołębiewska niedawno przekazała do muzeum "serce" legendarnej powstańczej radiostacji Błyskawica, której konstruktorem był jej ojciec, człowiek niezwykle skromny. Przez wiele lat nie wiedzieliśmy, że mieszka wśród nas bohater ..."), 
  • profesora Stanisława Dobrowolskiego, który "rano i wieczorem przechadzał się sprężystym krokiem ulicami Ogrodową, Parkową i Górną ... Jego żona pani Ludwika uczyła mnie w głoskowskiej szkole matematyki ...", 
  • państwa Skowronów, którzy zbudowali drewniany dom przy ulicy Ogrodowej ("... Pan Jan wikliniarz, wyplatał meble. W części posesji założył plantację łozy. Babusia Siatkiewiczowa wypoczywała tylko w bujakach od pana Jana. Córka państwa Skowronów, pani Otylia Leusowa też była moją mauczycielką ..."), 
  • Panią Annę Bojarską i jej synów Leszka i Zbigniewa (''... Zbigniew zasłynął w kraju i zagranicą jako znakomity neurochirurg ... wielkie zasługi brata nie przyćmiły talentu i dorobku zawodowego Leszka. Wsławił się on swego czasu iście "kmicicowskim" wyczynem. Na "powiązanym sznurkami" rowerze - jak wówczas pisało Życie Warszawy - patron Małego Wyścigu Pokoju - przyjechał do stolicy i ... wygrał!!! Ponieważ działo się to na początku lat pięćdziesiątych, dla głoskowian liczyli się w Polsce tylko dwaj kolarze, Bojarski i Królak (kolejność nazwiska nieprzypadkowa) ..."), 
  • państwa Nowosielskich ("... Pan Emil, inżynier, pani Helena "przy mężu" i pan Andrzej, też wtedy zapisany jako uczeń. Ten uczeń, później naukowiec wykonał dla Głoskowa kawał dobrej roboty ..."),
  • panie Marię Cegielską i jej córkę Kazimierę Bialakową, z której synem Pan Jerzy chodził do szkoły
  • państwa Zaniewskich ("... Pan Alek Zaniewski, weterynarz, niósł pomoc i ukojenie całej zwierzęcej populacji zamieszkującej Głosków ..."),
  • państwa Sikorów ("... Pan Stanisław, towarzysz sztuki drukarskiej był wiernym druhem moich wędrówek grójecką ciuchcią. Jeździliśmy z Głoskowa do Warszawy i z powrotem. Pan Stanisław musiał, bo był zecerem w warszawskiej drukarni i bez jego udziału nie ukazałby się Express Wieczorny. Ja też musiałem, bo wtedy jeszcze rodzice dzielili życie między Warszawę i Głosków ... Pani Maria Sikorowa przejęła sołectwo po moim dziadku Stefanie ... Do największych sukcesów pani sołtys należy elektryfikacja Głoskowa ..."),
  • doktora Jerzego Stańczyka ("... Historia medycyny w Głoskowie sięga lat tuż powojennych. Pierwsza placówka powstała w "użyczonych" pomieszczeniach niewielkiego domku pp. Walterów mieszczącego się na rogu ulic Parkowej i Granicznej. Tam właśnie rozpoczął pracę Pan dr. Jerzy Stańczyk, który przybył do Głoskowa wraz z żoną Jadwigą, lekarzem stomatologiem. Doktor niebawem przystąpił do organizacji ośrodka z prawdziwego zdarzenia. Siedziby nowej placówce użyczyli pp. Mańkowscy, którzy oddali do dyspozycji pół swego niemałego domu ..."),
  • doktora Tadeusza Kraśnickiego ("... W połowie lat 60-tych przejął kierowanie Ośrodkiem od doktora Stańczyka, który wyprowadził się do Piaseczna ...),
  • pana Aleksandra Gniadzika ("... prawdziwego fanatyka sportu. Piłka to była jego wielka i prawdziwa pasja przez całe życie ...")
Na koniec Pan Jerzy Siatkiewicz pisze:
"... Wspominając o części Głoskowa zwanej Zielone należy wymienić co najmniej dwie zacne rodziny (rody!). pp. Ołdakowskich i Kielanów. Jakże ciekawe muszą być ich rodzinne archiwa ... Może zechcą nam je choć trochę uchylić. Bardzo mało wiemy o wsi Głosków. Może ktoś stamtąd też zechce podzielić się cząstką swej pamięci. Czekamy i zapraszamy."
Jakże bardzo i ja przyłączam się do apelu Pana Jerzego! Otwórzmy zakurzone szuflady i podzielmy się tym co skrywają - zdjęciami, może dokumentami, ale i wspomnieniami ... chociażby okruchami z nich.


Henryk Kucharski
Wieloletni mieszkaniec Piaseczna, którego rodzice w 1933 roku kupili gospodarstwo przy ulicy Julianowskiej w Piasecznie, wspomniał, że jego kuzyn Józef Kucharski prowadził w Głoskowie, już po wojnie, pracownię rymarską. Fachu nauczył się od ojca Jakuba Kucharskiego, z którym prowadził zakład rymarski przy ulicy Kościuszki w Piasecznie. Ze wspomnieniami Pana Henryka można zapoznać się w publikacji Małgorzaty Kawki pt. "Mieszkańcy wspominają. Łapmy stare Piaseczno".


Państwo Ewa i Włodzimierz Bagieńscy w swojej książce pt. "Drugie szkice z dziejów Piaseczna i okolic" przytoczyli sprawę śledztwa, które zostało przeprowadzone w 1953 roku w Prokuraturze Powiatowej w Piasecznie mającą związek z mieszkańcem Głoskowa, Otóż: " ... rolnik z Głoskowa Feliks K. został oskarżony o rozsiewanie wrogiej propagandy, fałszywych wiadomości mogących wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego na temat śmierci przywódców Związku Radzieckiego Lenina i Stalina oraz zbliżającej się rewolucji w ZSRR. W marcu 1953 r., w miejscu zamieszkania, w mieszkaniu Józefa S., w obecności 6 osób, w trakcie picia wódki opowiadał, iż przywódcy ZSRR Lenin i Stalin nie zmarli śmiercią naturalną, lecz Lenin został zgładzony przez Stalina, a tego ostatniego otruli Żydzi i że wiadomość o śmierci obydwóch była ukrywana przez okres kilku miesięcy. Dalej mówił, iż po śmierci Stalina w ZSRR nastąpi rewolucja. Prokurator powiatowy Czesław Major wnosił o skierowanie Feliksa K. do obozu pracy przymusowej na okres 6 miesięcy z zaliczeniem tymczasowego aresztowania. Sam oskarżony nie przyznał się do winy i wyjaśnił, iż krytycznego dnia był pijany i nie pamięta, aby coś mówił na temat śmierci Lenina i Stalina oraz rewolucji w ZSRR. Przesłuchano 3 świadków, którzy potwierdzili fakty wrogich wypowiedzi, lecz nie zeznali iż rozmowę tę prowadzili w czasie picia wódki oraz sami naprowadzili podejrzanego Feliksa K do podobnych wypowiedzi. Podejrzany K. w tym czasie znajdował się w stanie zamroczenia alkoholem. Jednak któryś z uczestników libacji okazał się donosicielem ... Postanowienie o umorzeniu śledztwa w lipcu 1953 r. sporządził oficer śledczy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Piasecznie st. sierżant Michał Olborski, a zatwierdził szef Urzędu. Wobec braku dowodów winy śledztwo umorzono, a środek zapobiegawczy - areszt tymczasowy uchylono".


Adam Gerstmann
Wieloletni pracownik Grójeckiej Kolei Wąskotorowej (piastował stanowisko naczelnika) wspomina śnieżną zimę 1978/1979 kiedy w okolicach Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku miały miejsce duże opady śniegu. "... Przed Runowem powstała zaspa wysoka ponad metr i długa na trzy kilometry. Odśnieżanie zajęło nam trzy doby, ale nikt nie migał się od pracy ...". Pan Adam wspomniał także, iż pewnego razu "... za Gołkowem pociąg zderzył się z autobusem, zginął kierowca pojazdu ...".
Oba te zdarzenia miały miejsce na terenie lub w pobliżu naszego Głoskowa. Tory zasypało na odcinku wzdłuż dzisiejszej ulicy Traktorzystów, a do zderzenia pociągu z autobusem doszło zapewne na przejeździe z drogą wiodącą do Woli Gołkowskiej (ulica Ceramiczna) lub bliżej Głoskowa (ulica Gołkowska). Ze wspomnieniami Pana Adama Gerstmanna można zapoznać się w publikacji Małgorzaty Kawki-Piotrowskiej pt. "Mieszkańcy wspominają. Łapmy stare Piaseczno cz. 2".


O Głoskowie wspomina także Maria Kolankiewicz autorka publikacji, pt.: "Schronienie". Pozycja ta poświęcona jest historii najstarszej, nieprzerwanie do dzisiaj działającej instytucji opiekuńczej w Polsce. Chodzi o Dom Małych Dzieci im. ks. Gabriela Piotra Baudouina (dawniej Szpital Podrzutków im. Dzieciątka Jezus) w Warszawie. Miał on także swoje oddziały w Klarysewie i Górze Kalwarii. Po wybuchu Powstania Warszawskiego dom dziecka z Warszawy został przeniesiony do Milanówka, oddział w Klarysewie przeniesiono do Powsina, ale już w początkach września i stamtąd został wyrzucony. "... Znalazł przytułek w powiecie grójeckim w miejscowości Wola Gołkowska i Głosków. Umieszczono tam około 200 dzieci wraz z personelem w dwóch ciasnych domkach, żywią się z przydziału gminy oraz ofiar. Opiekuje się nimi pozostały personel Klarysewa pod kierownictwem kier. Rakowskiego i przełożonej sióstr miłosierdzia s. Julii Czerny ...". W Głoskowie około 40 dzieci przedszkolnych pozostawało do września 1945 roku, kiedy wróciły z powrotem do Klarysewa.


Nazwiska mieszkańców Głoskowa.
Na koniec pracy dotyczącej zebrania wszystkich dostępnych informacji o Głoskowie przejrzałam pobieżnie indeksy powstałe na podstawie akt metrykalnych z ksiąg parafii w Jazgarzewie. Przefiltrowałam te, które dotyczą tylko Głoskowa. Są to urodzenia z lat 1796 - 1871 i 1900 - 1919 (w sumie 1153 indeksy) i zgony z lat 1808 - 1829 i 1850 - 1919 (w sumie 917 indeksów). Jakie nazwiska pojawiają się najczęściej wśród mieszkańców Głoskowa? Te, które ilościowo rzuciły mi się w oczy to np. (podaję w kolejności alfabetycznej): Bańkowscy (z obocznościami), Czerwińscy, Fabisiakowie/Pabisiakowie, Głowaccy, K(ę)empińscy, Korczakowie, Kucharscy (pokaźna liczba), Lubańscy, Malczykowie, Piechowie, Przepiórkowscy, Pylowie, Rosłonowie (osób noszących to nazwisko jest chyba najwięcej wśród mieszkańców Głoskowa), Rutowie, Słowikowie, Sochańscy (także pokaźna liczba), Wędzikowscy, Zawiślakowie.

Czy wśród indeksów występują takie nazwiska, które nosiły osoby objęte uwłaszczeniem w 1868 roku? Sprawdziłam i w większości nazwiska osób, które dostały wówczas określoną ilość ziemi na własność pokrywają się z tymi najliczniej występującymi. Przypomnę, że ziemię otrzymali: Antoni, Jakub i Jan Rosłonowie; Kazimierz i Marcin Kucharscy; Jan i Wojciech Zawiślakowie; Roch i Wojciech Korczakowie; Wawrzyniec i Wojciech Sochańscy; spadkobiercy Jakuba Fabisiaka; Wawrzyniec Kępiński; Antoni Kerner; Antoni Kosiarek; Tomasz Boniecki; spadkobiercy Grzegorza Piecha; Marcin Przepiórkowski; Michał Słowik; Tomasz Głowacki; Piotr Dziwiński; Piotr Kostecki i Ludwik Marczak.


Dawny Głosków na fotografii.
Dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty Szturomskiej zamieszczam poniżej dwie fotografie. Wieść niesie, że zostały wykonane w Głoskowie. Zdjęcia datowane są na ok. 1918 rok.




Prasówka.
Co o naszym Głoskowie pisały gazety i wydawnictwa urzędowe? Poniżej przedstawiam garść notek, które znalazłam w prasie sprzed lat: 
  • W dniu 14 listopada 1863 roku Dziennik Urzędowy Guberni Warszawskiej opisał szczegółowo fakt znalezienia w Głoskowie ciał trzech powstańców z apelem o zgłaszanie się osób mogących podać bliższe informacje o poległych.

  • 13 lipca 1870 roku burza, która przeszła nad Mazowszem aż po Podlasie poczyniła wiele szkód, także i w naszym Głoskowie.

  • Kurier Warszawski opublikował krótką relację pana T. z polowania, w którym ten wziął udział w dniu 13 stycznia 1883 roku w majątku Głosków będącym już wówczas w posiadaniu Henryka Limprechta.

  • W 1887 roku (za czasów Adolfa Goldfedera) miała miejsce w sądzie sprawa o znęcanie się rządcy dóbr Głosków Leonarda Pląskowskiego i ekonoma tego majątku Michała Mirkowskiego nad robotnikiem Kowalskim.

Jak ta sprawa się zakończyła opisał obszernie Kurier Warszawski:


  • Burze gradowe, które szalały na przełomie maja i czerwca 1901 roku wyrządziły ogromne szkody w powiecie grójeckim niszcząc zboże na półtora tysiącu morgach. Najbardziej ucierpieli gospodarze m.in. w Głoskowie, Woli Gołkowskiej i Wólce Prackiej. 

  • Powodzie, które nawiedziły cały kraj w lipcu 1903 roku spowodowały ogromne straty także i u nas w Głoskowie i w jego najbliższej okolicy. W dniu 10 lipca tamtego roku wezbrana rzeka Jeziorka zniszczyła pola, na których rosło zboże i schło siano. Dopływ Jeziorki (zapewne Głoskówka) zerwał tamy przy stawach rybnych w Szczakach. W Głoskowie uszkodzony został młyn na stawie, dwa mosty wybudowane na palach i podmyło dom włościański. Trzy dni później, gdy woda opadła utonęło w Głoskowie dwoje kąpiących się dzieci - wpadły w dół wyrwany przez rwącą wodę. 

  • Nie miał szczęścia włościanin Antoni Wąsik, który ledwo powrócił z japońskiej niewoli, a już został postrzelony przez żołnierza. Rannego odwieziono do szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie.

  • Rok później do szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie został przywieziony z raną postrzałową także inny mieszkaniec Głoskowa 15-letni Aron Cukier. 

  • Od 1907 roku pisano o budowie nowej linii kolejki.



  • W piątek 10 stycznia 1913 roku odbyło się u państwa Moesów w Głoskowie polowanie na zające i kuropatwy.

  • Na dzień 10 kwietnia 1914 zapowiadano otwarcie nowej linii kolei biegnącej z Piaseczna do Grójca. 

  • Nowo wybudowana linia kolejowa nie była szczęśliwa dla jednego z pracowników kolejki -  Franciszka Piecha, mieszkańca Głoskowa, który doznał śmiertelnego wypadku spowodowanego uderzeniem w głowę przez stopień przejeżdżającego wagonu. W pierwszej notce błędnie podano, że był on mieszkańcem Gołkowa (dop. wł. sprawdziłam, mieszkał w Głoskowie Zielone i zostawił żonę Józefę z d. Kernel oraz gromadkę dzieci, z których ostatnie było już pogrobowcem - urodzone w październiku 1915 roku).



  • W dniu 4 listopada 1918 roku Władysław Piędzicki, ówczesny właściciel dóbr głoskowskich zgłosił kradzież koni i oporządzenia.

  • Gazeta Poranna donosi w dniu 18 maja 1922 roku o samobójstwie Stefana Chmielewskiego. Znaleziono przy nim list adresowany do żony zamieszkałej w Głoskowie. Trudy życia musiały dać się we znaki Stefanowi Chmielewskiemu, a do tego utrata pracy przechyliła szalę goryczy i targnął się on na swoje życie. Czyn ten na pewno nie polepszył życia pozostawionej rodziny.

  • Kolejna ofiara kolejki grójeckiej to 94-letni Jan Zieliński z Woli Piaskowej, którego pociąg potrącił na stacji Głosków. Zresztą na przestrzeni lat wypadków z udziałem naszej kolejki będzie w Głoskowie sporo.




  • Seryjna dzieciobójczyni z Głoskowa? Marianna Słowik została skazana na półtora roku domu poprawczego.

  • Ówczesna prasa opisywała także wielką obławę, która miała miejsce w końcu września 1926 roku na bandytów i kasiarzy, którzy w Głoskowie śmiertelnie postrzelili policjanta Feliksa Śmigielskiego.
(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)







(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)


(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

  • Również w roku 1926 ktoś chciał dokonać zamachu na kolejkę, czy może był to chuligański wybryk?

  • Znowu wypadek z udziałem kolejki. Józefa Wojnowa była w Głoskowie z wizytą u państwa Erlichbergów (może chodzi o doktorostwo Erbrich?). Wsiadając do pociągu, w drodze powrotnej do Warszawy, wpadła pod koła i niestety zmarła na miejscu.

  • W sierpniu 1931 roku doszło w Głoskowie do śmiertelnego postrzelenia Kazimierza Sikory, a dokonał tego krewki brat administratora majątku Zielony (dop. wł. Głosków Zielone) kpt. Mieczysław Kozerski.

  • W maju 1933 roku przejeżdżający pociąg kolejki grójeckiej spłoszył pod stacją Głosków konia z majątku Runów. Józef Ćwikliński, 21-letni robotnik z tegoż majątku spadł z siodła i został przez konia stratowany. Niestety, Ćwikliński zmarł w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie.

  • W czerwcowy wieczór 1933 roku na zabawie tanecznej we wsi Kały doszło do bójki miejscowego Wacława Ciałkiewicza i Władysława Samoraja z Głoskowa.

  • Na dzień 13 sierpnia 1935 roku zostało zwołane zebranie członków Towarzystwa Przyjaciół "Osiedle-Głosków". Na zgromadzeniu tym miała być poruszana m.in. budowa szosy oraz uchwalenie nazw ulic "Osiedla Głosków" (chodzi tu oczywiście o Głosków-Letnisko).

  • Znowu wypadek pod Głoskowem. Czesław Kasprzycki popełnił samobójstwo rzucając się pod koła pociągu.


W prasie ukazywały się także ogłoszenia o możliwych dzierżawach nieruchomości, o sprzedaży, czy o licytacjach majątku:











W roku 1929 zaczęły ukazywać się ogłoszenia odnośnie sprzedaży działek z rozparcelowanej przez Stanisława Sułowskiego części majątku leżącego na północ od rzeczki Głoskówki (dzisiejszy Głosków-Letnisko):





Jest także w ówczesnych gazetach sporo (przede wszystkim w latach 30-tych XX wieku) ogłoszeń o sprzedaży ziemi, działek, czy zagospodarowanych już nawet posesji wraz z budynkami. W większości chodzi wtedy o teren Głoskowa-Letniska:


Ponadto, na przestrzeni lat występują powtarzające się ogłoszenia o sprzedaży drewna pozyskanego z lasów dóbr głoskowskich, o sprzedaży zbóż i innych płodów rolnych, a także bydła, owiec, czy koni:



















Niejednokrotnie poszukiwani byli także pracownicy do majątku: 





*******

Głosków w ostatnich latach bardzo się rozrasta. Na odrolnionych terenach powstają nie tylko nowe domy, ale także całe osiedla. Z jednej strony to pozytywny proces - osiedlają się tu młode rodziny z dziećmi - przyszłość naszej społeczności. Z drugiej strony - jest to zjawisko mocno niepokojące dotychczasowych mieszkańców - zabudowa staje się zbyt intensywna. Oprócz jednorodzinnych domów powstało, w ostatnich latach, sporo domów dwulokalowych (tzw. "bliźniaki"). Ustawione równolegle do ulic nie odbiegają mocno od dotychczasowej zabudowy. Ale to, co niepokoi mieszkańców najbardziej, to powstawanie osiedli ze zwartą zabudową wielolokalową (tzw. "szeregowce"). W ostatnim roku powstało już takie osiedle przy ulicy Krótkiej z ponad trzydziestoma lokalami mieszkalnymi. Już teraz rozpoczęła się budowa osiedla na kolejnych 107 lokali mieszkalnych na działce przy ulicy Jastrzębia/Korczunkowej. Mieszkańcy obawiają się tym samym o zachowanie dotychczasowego charakteru miejscowości. Tego, że ekstensywną zabudowę wsi wyprze chęć zysku deweloperów. Dodatkowo cała infrastruktura nie jest dostosowana do tak dużego zintensyfikowania zabudowy mieszkaniowej. Miejscowa szkoła podstawowa, drogi dojazdowe, infrastruktura wodna i elektryczna już w tej chwili są niewydolne (przerwy w dostawie prądu i niskie bądź nawet zerowe ciśnienie wody w newralgicznych godzinach nie są niestety rzadkością). My, mieszkańcy Głoskowa mamy jednak nadzieję, że trwająca właśnie przebudowa Stacji Uzdatniania Wody poprawi sytuację zaopatrywania gospodarstw domowych w wodę. Brak jest chodników i ścieżek rowerowych pozwalających na bezpieczne dotarcie dzieci do szkoły. Ponadto nawet bezpośrednie sąsiedztwo pozostałości po parku dworskim z zachowaną aleją lipową wpisanymi do rejestru zabytków oraz sąsiedni teren o niezwykłych walorach przyrodniczych w pobliżu stawów hodowlanych przy ulicy Abramowicza/Rybnej są zagrożone właśnie intensywną zabudową mieszkaniową (ma tam powstać kolejnych ponad 40 lokali mieszkalnych). To są właśnie największe bolączki obecnych mieszkańców nie tylko naszego Głoskowa, ale także wielu innych miejscowości należących do obwarzanka Warszawy. Mieszkańcy organizują się i solidarnie przedstawiają swoje argumenty rządzącym naszą gminą, ale czy te wszystkie złożone petycje i pisma odniosą wymierny - korzystny dla dotychczasowych mieszkańców skutek?

Warto sobie przypomnieć, co w 2005 roku pisał o Głoskowie w broszurce pt. "Głosków na skraju lasów i łąk" jeden z jego mieszkańców - ówczesny radny piaseczyński Pan Mariusz Słowik:
"... Jestem mieszkańcem Głoskowa od urodzenia, tu chodziłem do przedszkola i szkoły. Od ośmiu lat jestem radnym Głoskowa w Radzie Miejskiej w Piasecznie ... Poniżej krótka charakterystyka naszej pięknej miejscowości:


Pan Krzysztof Tarchalski - także ówczesny radny piaseczyński zwracał m.in. uwagę, że: 
  • Należy zadbać o to, aby powstające nowe plany zagospodarowania Głoskowa, a zwłaszcza Głoskowa-Letniska nie pozwalały na podział działek poniżej 1500 m2 co spowoduje, że miejscowość ta utrzyma charakter letniskowy - luźna zabudowa wśród drzew w tym owocowych.
  • Powinien powstać program rewitalizacji terenów po PGR-owskich w celu uzyskania Funduszy Unijnych na przebudowę tych terenów do celów społecznych.
  • Gmina winna wykorzystać istniejące źródła wód termalnych do rekreacji i celów grzewczych.
  • Należy wstrzymać chaotyczne odralnianie terenów.  


Co przez te dwadzieścia lat udało się zrealizować? Co się zmieniło w myśleniu o przyszłości Głoskowa? Sądzę, że każdy chociaż trochę zaangażowany mieszkaniec naszej miejscowości doskonale potrafi to ocenić.

Część 1 przytoczonego wcześniej opracowania pt. "Głosków na skraju lasów i łąk" - zawiera napisane przez Pana Adama Sitnika następujące słowa:
"... Głosków musi odzyskać swą dawną duszę. I to jest sprawa, dla której zdecydowałem się zainicjować to wydawnictwo. Nazwijmy je roboczo informatorem. Jest to w jakimś sensie informator. Mówi, co mamy, ile tego mamy, czym możemy się podzielić i z kim ... Wierzę, że dzisiejsi mieszkańcy Głoskowa wyjrzą zza żywopłotów i swych przydomowych zagajników. Zadbają o czystość ulic i ładny wygląd naszej miejscowości ..."

Był to rok 2005. Czy po ponad dwudziestu latach jesteśmy zainteresowani - my starzy i nowi, napływowi mieszkańcy Głoskowa, aby nasza "mała ojczyzna", dom, w którym mieszkamy odzyskał swą duszę? A nade wszystko, żeby nie stracił dotychczasowego charakteru spokojnej wsi leżącej na obrzeżach Piaseczna? Wierzę, że tak! Czy urzędnicy, od których zależy dalszy rozwój naszej miejscowości sprostają naszym potrzebom? Czas pokaże. Może za kolejnych dziesięć, dwadzieścia lat będzie okazja, żeby wrócić do tych rozważań i ocenić działania zaangażowanych w rozwój Głoskowa mieszkańców oraz władz gminnych odpowiedzialnych za kierunek tego rozwoju.

A już tak na koniec zamieszczam artykulik z Kurjera Porannego z roku 1935 ... 

(w celu powiększenia proszę kliknąć na zdjęcie)

... brzmi to znajomo, prawda?

*******

Opracowując ten tekst opierałam się na informacjach zaczerpniętych z niżej wymienionych stron internetowych:
oraz z opracowań i publikacji wydanych drukiem (większość z nich jest zdigitalizowana i dostępna w internecie):



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz